Portale internetowe: „Co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi?”

Na portalu internetowym „Dobre Wiadomości” (medium firmuje się jako „serwis pozytywnych informacji”) ukazała się kolejna dobra wiadomość: przedstawiono wyniki trwającego ponad 75 lat badania na temat tego, co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi. Oto one:

Psychoterapia Gdańsk„75 lat trwały badania, prowadzone przez kolejne pokolenia naukowców z Harvarda, na temat tego, co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi. Wyniki przedstawił, w wystąpieniu dla Ted, kierownik tego projektu Robert Waldinger.

Oto treść całej wypowiedzi:

Co sprawia, że czujemy się zdrowi i szczęśliwi idąc przez życie? Gdybyś miał teraz zainwestować w najlepszą wersję siebie w przyszłości, w co włożyłbyś swój czas i energię? Niedawno przeprowadzono badanie wśród członków tak zwanego „Pokolenia Milenium”, pytając, jakie są ich najważniejsze cele życiowe, ponad 80 procent odpowiedziało, że najważniejsze są dla nich pieniądze. 50 procent z nich uznało również, że kolejnym ważnym celem jest sława.

Ciągle wmawia się nam, że musimy się skupić na pracy, dawać z siebie więcej aby więcej osiągnąć. Ulegamy wrażeniu, że to są cele, do których musimy dążyć, aby mieć dobre życie. Spojrzenie całościowe, na wszystkie podjęte decyzje i to jak wpłynęły one na nasze życie, wydaje się być niemożliwe. Większość tego, co wiemy o życiu, pochodzi z zadawania ludziom pytań o przeszłość, a jak wiadomo, umysł interpretuje ją w różny sposób. Zapominamy większość z tego, co działo się w naszym życiu, a czasami nasza pamięć puszcza wodze fantazji.

A co jeśli moglibyśmy obejrzeć, jak przez lata toczyło się czyjeś życie? Co jeśli moglibyśmy badać je od czasów młodzieńczych do starości i zobaczyć, co tak naprawdę czyni ludzi zdrowymi i szczęśliwymi?

Zrobiliśmy to. The Harvard Study of Adult Development to prawdopodobnie najdłuższe badanie życia dorosłych ludzi jakie zostało wykonane. Przez 75 lat śledziliśmy losy 724 mężczyzn, rok po roku pytając ich o pracę i rodzinę – nie wiedząc oczywiście, jak dalej potoczy się ich życie.

Badania takie jak te są niezwykle rzadkie. Niemal wszystkie podobne projekty kończyły się w ciągu pierwszych 10 lat, ponieważ zbyt wielu ludzi z nich rezygnowało, kończyło się finansowanie, badacze zaczęli zajmować się czymś innym lub umierali i nie miał ich kto zastąpić. Jednak ten projekt przetrwał, dzięki szczęściu i uporowi kilku pokoleń badaczy. Około 60 z 724 osób biorących w nim udział wciąż żyje, większość ma ponad 90 lat. A teraz zaczynamy badać ponad 2000 dzieci tych ludzi. Ja jestem już czwartym kierownikiem tych badań.

Od 1938 roku śledziliśmy losy dwóch grup. Pierwsza składała się z mężczyzn studiujących na drugim roku na Uniwersytecie Harvarda. Wszyscy ukończyli go w trakcie II wojny światowej i większość z nich poszła służyć w wojsku. Drugą grupę stanowili chłopcy z najbiedniejszych dzielnic Bostonu, specjalnie wybrani z rodzin, którym się nie wiodło. Większość żyła w kamienicach, wielu bez dostępu do bieżącej wody.

Kiedy zaczynaliśmy ten projekt, rozmawialiśmy z każdym z tych nastolatków. Przebadaliśmy ich pod kątem zdrowotnym. Odwiedziliśmy ich domy i rozmawialiśmy z ich rodzicami. Ci chłopcy z biegiem czasu stali się z mężczyznami, których życia potoczyły się różnie. Zostali pracownikami fabryk, adwokatami, murarzami, lekarzami, jeden z nich został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Niektórzy popadli w alkoholizm. U kilku objawiła się schizofrenia. Część pięła się po drabince kariery na sam szczyt, innych czekała w przeciwnym kierunku.

Inicjatorzy tych badań w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczali, że 75 lat później będę stał tutaj przed wami i opowiadał, że te badania wciąż są kontynuowane. Co dwa lata nasi cierpliwi i oddani ludzie dzwonią do tych mężczyzn i pytają, czy mogą jeszcze raz wypytać ich o sprawy związane z ich życiem.

Wielu z tych, którzy wychowywali się w biedzie, pyta: „Czemu ciągle chcecie mnie badać? Moje życie nie jest zbyt interesujące”. Ci po Harvardzie nigdy nie pytają. (…)”


całość można przeczytać na portalu internetowym:

www.dobrewiadomosci.net.pl/9660-co-sprawia-ze-jestesmy-szczesliwy-oto-wynik-badania-trwajacego-75-lat


 GABINET PSYCHOTERAPII W GDAŃSKUPSYCHOTERAPIA GDAŃSK

Portale internetowe: „Złość, smutek, rozczarowanie, odrzucenie. Jak pomóc dziecku uporać się z tymi emocjami?”

Poniżej fragment krótkiego artykułu – poradnika dotyczącego emocjonalności u dzieci. Tekst może w łatwy sposób podpowiedzieć, jak „obchodzić się” z wybuchami złości u najmłodszych i co one oznaczają:

Psychoterapia Gdańsk„Dzieci są spontaniczne. Ich reakcje na otaczający świat są szczere i odzwierciedlają to, co naprawdę czują. Wyrażają to mocniej, dosadniej i z dużo większą ekspresją niż dorośli. Swoich zachowań nie analizują, nie zastanawiają się nad tym, że może czegoś nie wypada. Obserwują i naśladują. Dopiero uczą się radzenia ze swoimi emocjami. Zanim to nastąpi upłynie dużo czasu, a my musimy im w tym pomóc.

Złość

Gdy coś nie układa się po myśli twojego dziecka, musisz mu odmówić, zabronić dla jego bezpieczeństwa, albo zabrać – wybuchy złości gwarantowane. Małe dzieci, które jeszcze nie potrafią się komunikować słownie, mogą nawet rzucać się na podłogę z płaczem. Co robić? Zachować spokój i być obok. Można też odciągnąć jego uwagę jakimś przedmiotem np. zabawką. U starszego dziecka, sprawa się komplikuje. Gdy ma gwałtowny wybuch złości, to najbardziej potrzebuje ciebie. Żeby go uspokoić okaż mu wsparcie, daj poczucie bezpieczeństwa. Pozostawiając go w odosobnieniu dajesz komunikat: Jestem przy tobie jak jesteś grzeczny i uśmiechnięty, a jak jesteś zły i rozgoryczony to zostań sam ze sobą.

Smutek

Powodem może być połamana kredka, pęknięty lizak lub bajka. U malutkiego dziecka-rozłąka z mamą, u przedszkolaka- kłopoty w relacjach z rówieśnikami. Co robić? Przede wszystkim nie bagatelizować. To nie ważne, że nic takiego się nie stało. To nasze zdanie. Dla naszego dziecka to koniec świata. Często oznacza to potok łez, silne przygnębienie. Jeśli nie potrafi czegoś zrobić- przytul, spytaj czy nie chce twojej pomocy. Możesz też powiedzieć, że tobie również nie wszystko od razu wychodzi, podaj jakiś przykład ze swojego życia, np. Jak uczyłaś się gotować. Pamiętaj, że dziecko na nas patrzy w pierwszej kolejności. Jeśli jesteś często smutna i stale się czymś zamartwiasz, nasz maluch może potraktować to jako normę.

Odrzucenie, rozczarowanie

Czy mnie lubią? To pytanie zadaje sobie niejeden przedszkolak. Dla wielu dzieci w tym wieku ważne jest, żeby być akceptowanym. Niestety często to rodzice podsuwają te wątpliwości. Nie pytajmy: Dlaczego dziś sam się bawiłeś? Ilu masz kolegów? Czy rozmawiasz ze wszystkimi dziećmi w grupie? Drążenie takimi pytaniami rodzi w dziecku wątpliwości czy jest lubiane. A jeśli przez jakąś część grupy faktycznie nie jest, zaczyna to traktować jako coś złego. Wtedy pojawić się może poczucie odrzucenia. A przecież doskonale wiesz, że niemożliwe jest ‚lubienie się’ ze wszystkimi.(…)”


cały tekst dostępny jest na stronie internetowej:

www.mamadu.pl/125405,zlosc-smutek-rozczarowanie-odrzucenie-jak-pomoc-dziecku-uporac-sie-z-tymi-emocjami


 PSYCHOTERAPIA GDAŃSKPSYCHOTERAPEUTA W GDAŃSKU

Portale internetowe: „Dlaczego pozytywny obraz własnego ciała jest taki ważny?”

Poniżej artykuł dotyczący obrazu własnego ciała a zwłaszcza kształtowania się pozytywnego myślenia o sobie i swoim ciele u dzieci. Tekst ukazał się na portalu internetowym „Dzieci są ważne”:

Psychoterapeuta w Gdańsku„„Obraz własnego ciała” to umysłowa reprezentacja wyglądu, na którą składają się uczucia, myśli, oceny dotyczące postrzegania rozmiarów, funkcji i możliwości własnej cielesności. Wiąże się ona również z orientacją we własnym ciele i wiedzą na temat jego budowy czy fizjologii. Ta reprezentacja tworzy się już w pierwszych tygodniach życia dziecka. Niebagatelny wpływ na jej kształtowanie mają rodzice.

Dlaczego pozytywny obraz własnego ciała jest taki ważny?

Młodzi ludzie z pozytywnym obrazem własnego ciała czują się dobrze ze sobą i są bardziej pewni siebie. Nie liczą obsesyjnie kalorii, nie spoglądają z niepokojem na wagę. Negatywny wizerunek ciała mają zazwyczaj osoby niespokojne, izolujące się od otoczenia i te, które narażone są z jednej strony na większe ryzyko otyłości, z drugiej zaś – zaburzenia odżywiania.
Pozytywny obraz ciała najczęściej podlega modelowaniu i jest kształtowany w pierwszym miejscu przez samych rodziców, w dalszej perspektywie zaś – media i grupę rówieśniczą. O ile na dwa ostatnie punkty nie mamy dużego wpływu, o tyle w kwestii własnych przekonań o cielesności możemy zrobić całkiem sporo. Pierwszym krokiem jest zrozumieć, że coś takiego jak „obraz własnego ciała” w ogóle istnieje i że jest to zjawisko zupełnie niezależne od tego, jak faktycznie wyglądamy (możesz być otyły a więc nie pasować do promowanego społecznie wyglądu, a jednocześnie mieć pozytywny obraz ciała). Druga rzecz to przyjrzenie się temu, jakie kroki podejmujemy (świadomie bądź nie) ku temu, by nasze dzieci zdrowo i świadomie spoglądały na swoją cielesność.

Obraz ciała a rozwój dziecka

Pierwsze informacje o sobie dziecko czerpie z kontaktu z rodzicami. Kiedy otrzymuje od nich pozytywny przekaz i pełną akceptację, kiedy rodzice odpowiadają na jego potrzeby, u malucha kształtują się pozytywne uczucia, które stanowią podstawę prawidłowego wizerunku ciała. Niezwykle ważną rolę w tej kwestii odgrywa dotyk rodzica. Decydująca jest też odpowiednia stymulacja, polegająca na kołysaniu, masowaniu i głaskaniu ciała dziecka.
W następnym etapie, kiedy maluch zaczyna rozumieć mowę, istotne stają się komentarze dotyczące wyglądu dziecka, a także ich brak. Z jednej strony istnieją rodzice, którzy krytykują („zobacz jakim jesteś brudasem!”, „ładne dziewczynki nie wkładają rączek do buzi!”) , z drugiej – chwalą („jesteś najpiękniejsza na świecie”, „jesteś takim silnym, dużym chłopcem, do tego przystojniakiem!”), ale są też tacy, którzy ignorują ciało i wygląd dziecka, bądź nie zapewniają mu niezbędnego do rozwoju kontaktu fizycznego – nie przytulają, nie głaszczą, nie trzymają za rękę. Wszystkie te aspekty są równie ważne w kształtowaniu obrazu własnego ciała, który największą rolę zaczyna odgrywać w okresie dojrzewania. (…)”


cały artykuł można przeczytać tutaj:

www.dziecisawazne.pl/dlaczego-pozytywny-obraz-wlasnego-ciala-jest-taki-wazny


PSYCHOTERAPEUTA W GDAŃSKUPSYCHOLOG GDAŃSK

Portale internetowe: „Zakochany mózg.”

Na portalu internetowym „Dziennik. Gazeta Prawna” pojawił się ciekawy artykuł dotyczący miłośći i namiętności rozumianych pod kątem neurobiologii. Autor odpowiada na pytanie: „Co miłość robi z naszym mózgiem?”:

Gabinet Psychoterapii w Gdańsku„Mózg – rozważny czy romantyczny? Przestarzały podział na emocjonalne serce i trzeźwo myślący mózg to mit. Co dzieje się z mózgiem, kiedy się zakochujesz? Badania wykazują, że koktajl chemicznych substancji, które serwuje nam mózg m.in. dopamina, oksytocyna i serotonina sprawią, że największy sceptyk oszaleje z miłości, a jego zachowanie zacznie przypominać zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

Mózg w euforii

Co dokładnie powoduje, że tracimy z miłości do kogoś rozum i zmysły? Stan miłosnego upojenia nie sprowadza się tylko do narządu serca. Odpowiedzialne za to procesy biochemiczne mają bowiem swój początek w mózgu. Miłość to w dużej mierze wybuchowa mieszanka związków chemicznych, neuroprzekaźników, które przewodzą sygnały pomiędzy neuronami. To one wykonując wielką gonitwę wokół układu limbicznego, prowadzą do narodzin wyjątkowego uczucia, które nazywamy stanem zakochania. – System nerwowy nie działa w izolacji od innych układów i organów ludzkiego ciała. Np. neuroprzekaźniki mają znaczący wpływ na to, jak myślisz, pozwalają np. te myśli kontrolować, pośredniczą w wymianie informacji, ale też emocji, pragnień czy motywacji. Mogą na nas działać pobudzająco lub hamująco w zależności od ich funkcji – wyjaśnia dr n. med. Gabriela Kłodowska-Duda z kliniki Neuro-Care w Katowicach.

To także mózg sprawia, że kogoś kochamy. U par, które znajdują się w początkowej fazie relacji bardzo charakterystycznym uczuciem jest euforia, czyli stan niepohamowanej radości i komfortu. Co go powoduje? Badania mówią, że istnieje silna zależność pomiędzy intensywnym uczuciami miłości a wzrostem poziomu dopaminy w mózgu, nazywanej „hormonem szczęścia”. – Ten neuroprzekaźnik uwalniany przez ośrodkowy układ nerwowy jest związkiem niezbędnym w organizmie, m.in. dlatego, że odpowiada za nasz napęd ruchowy, ale także w znacznym stopniu „steruje” naszymi procesami emocjonalnymi. Taką odpowiedź dopaminy wyzwalają w nas wszelkie źródła przyjemności: doświadczenia, dźwięki, obrazy i oczywiście ludzie, których darzymy uczuciami – mówi neurolog.

Irracjonalny mózg

Naukowcy postanowili zbadać mózgi zakochanych par i okazało się, że gdy koncentrujemy swoją uwagę na obiekcie miłosnym, szczególnie intensywnie reaguje obszar zwany jądrem ogoniastym oraz ten związany z produkcją dopaminy i adrenaliny. To właśnie te związki odpowiadające za energię i motywację do działania powodują, że zakochany zdaje się robić irracjonalne rzeczy dla miłości: może nie spać, nie jeść, wciąż myśli o obiekcie westchnień, ma wyostrzone zmysły, pokonuje setki kilometrów, śpiewa serenady pod oknem, a nawet jest w stanie zmienić swoje życie. To wtedy mówimy, że ktoś „stracił rozum”. Niektórzy sugerują, że działanie dopaminy jest do tego stopnia przyjemne, że jej spadek przy bolesnym rozstaniu jest dla naszego mózgu jak pójście na odwyk. Z kolei stres, jaki odczuwamy podczas pierwszych randek wyzwala zastrzyk adrenaliny i kortyzolu do krwi. Efekt? Spocone ręce, szybsze bicie serca i suchość w ustach. (…)”


cały artykuł dostępny jest tutaj:

www.zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/512995,zakochany-mozg-co-milosc-robi-z-naszym-mozgiem-okiem-neurologa.html


PSYCHOTERAPIA GDAŃSKGABINET PSYCHOTERAPII W GDAŃSKU

Portale internetowe: „Zaburzenia osobowości – czym są i jak sobie z nimi radzić?”

Oto zwięzły i treściwy przewodnik po zaburzeniach osobowości. Artykuł ukazał się na portalu internetowym „Park Psychologii”:

Psychoterapia Psychodynamiczna Gdańsk„Zaburzenie osobowości definiowane jest jako zaburzenie psychiczne, którego istotnymi cechami są głęboko zakorzenione, trwałe, nieprzystosowawcze wzorce relacji ze środowiskiem, myślenia o nim i postrzegania go, ukonstytuowane tak dalece, że powodują trudności w funkcjonowaniu społecznym i behawioralnym.

Przyczyny zaburzeń osobowości są do dnia dzisiejszego przedmiotem dyskusji i kontrowersji. Niektórzy specjaliści uważają, że należy ich szukać we wczesnych doświadczeniach z dzieciństwa, które spowodowały zaburzenia w rozwoju poznawczym i behawioralnym. Inni z kolei twierdzą, że przyczyn zaburzeń osobowości należy szukać w czynnikach biologicznych i uwarunkowaniach genetycznych. Podczas gdy etiologia zaburzeń nie została do końca poznana, uważa się powszechnie, że przyczyny zaburzeń osobowości znajdują się na styku czynników genetycznych i środowiskowych.

Główne postacie zaburzeń osobowości to:

1. Osobowość histrioniczna (cechująca się przesadną teatralnością zachowań i wyrażaniem emocji, płytką i chwiejną uczuciowością, stałym poszukiwaniem uznania, nadmierną koncentracją na atrakcyjności fizycznej, uwodzicielskością).
2. Osobowość obsesyjno – kompulsywna; anankastyczna (cechująca się nadmiernym perfekcjonizmem, przywiązaniem do szczegółów, wątpliwości, ostrożności, sztywnością i uporem, pojawianiem się natarczywych myśli lub impulsów).
3. Osobowość unikająca lub lękowa (charakteryzująca się ograniczonym stylem życia z powodu przeżywania nadmiernego lęku, niechęcią przed wchodzeniem w bliższe związki z ludźmi, poczuciem niższości w stosunku do innych, uczuciem napięcia i niepokoju, nadmierną koncentracją na byciu krytykowanym w sytuacjach społecznych).
4. Osobowość zależna (cechuje się przyzwalaniem innym osobom do przejęcia odpowiedzialności za swoje życie, nadmierną obawą przed opuszczeniem przez osobę bliską, podporządkowaniem własnych potrzeb potrzebom innych osób, od których jest zależna, poczuciem bezradności lub niewygody w sytuacjach osamotnienia).
5. Osobowość paranoiczna (cechująca się nadmierną wrażliwością na niepowodzenie i odrzucenie ze strony innych, tendencją do długotrwałego przeżywania przykrości, postawą ksobną, tendencją do zniekształcania codziennych neutralnych lub przyjaznych doświadczeń jako działań wrogich).
6. Osobowość schizoidalna (charakteryzująca się chłodem emocjonalnym, ograniczoną zdolnością do przeżywania ciepłych i przyjaznych uczuć wobec innych, często preferującą samotność, nie posiadającą bliskich przyjaciół, pochłoniętą światem fantazji oraz niewrażliwością wobec obowiązujących norm).
7. Osobowość antysocjalna (cechująca się nieliczeniem się z uczuciami innych, lekceważeniem norm społecznych, łamaniem ich, niemożnością utrzymania trwałych związków z innymi, niezdolnością do przeżywania poczucia winy, skłonnością do obwiniania innych, bardzo niską tolerancją na frustrację).
8. Osobowość narcystyczna (dominuje poczucie wspaniałości, potrzeba bycia podziwianym, brak empatii, owładnięcie fantazjami nieograniczonych sukcesów, potęgi, błyskotliwości, przekonanie o byciu nadzwyczajnym i konieczności otaczania się niezwykłymi ludźmi o wysokim statusie, instrumentalne traktowanie innych, arogancja). (…)”


cały tekst jest dostępny na stronie internetowej:

www.parkpsychologii.pl/artykuly/34-zaburzenia-osobowosci-czym-sa-i-jak-sobie-z-nimi-radzic


TERAPIA W GDAŃSKUPSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA GDAŃSK

Portale internetowe: „Przez telefon jesteśmy dla siebie najbardziej atrakcyjni.”

Dużo ciekawych wniosków z badań psychologicznych na temat budowania relacji w dzisiejszych czasach błyskawicznie rozwijającej się technologii:

Psychoterapia Psychodynamiczna Gdańsk„Sms-y, czat na Facebooku, Skype, emaile – mamy do dyspozycji tysiące sposobów komunikowania się poza tymi tradycyjnymi. Które z nich najbardziej służą rozkwitowi związków? Naukowcy zbadali temat.

Jaki sposób kontaktowania się za pomocą nowych technologii wybrać, by poziom zadowolenia z relacji był wysoki? Najnowsze badania wskazują, że rozmowy telefoniczne lub sms-owanie. Dlaczego? Bo tymi kanałami nie docierają do nas informacje niewerbalne i wydajemy się sobie atrakcyjniejsi niż w rzeczywistości.

Najlepsza wersja twojego partnera: przez sms-y „chodzący ideał”

Rozmowa przez telefon czy kontakt sms-owy nie dostarcza nam informacji płynących z mimiki i mowy ciała, tak jak np. wideorozmowy. Jak twierdzą badacze, brak niewerbalnych komunikatów prowadzi do idealizacji partnera. Nie widzimy, jaki ktoś jest, jak reaguje, więc dużo możemy sobie „dopowiedzieć”. Innymi słowy, tworzymy sobie „wyobrażenie” danej osoby oparte na swoich pragnieniach i nie mamy możliwości go zweryfikować.

Sms-owanie i dzwonienie według badaczy uwidaczniają najlepsze cechy partnera. Poza tym np. w wiadomościach tekstowych w końcu łatwiej o wysublimowane poczucie humoru, a już zwykłe „jak dzień?” czy „dzień dobry” można zinterpretować jako przejaw troski i uważności.

„Związki naprawdę szczęśliwe to te, w których partnerzy nie widzą się całkowicie realistycznie. Ich percepcja siebie nawzajem jest nieco zniekształcona” – twierdzi współautorka badania Catalina Toma, w „Tech Insider”. „Osoby z tych par myślą, że ich partnerzy są wyjątkowi, lepsi niż inni. To czyni ich zadowolonymi ze związku” – dodaje.

Zdecydowana większość par wykorzystuje do komunikacji sms-y i rozmowy telefoniczne (odpowiednio 98 proc. i 84 proc.). Znaczna część deklarowała, że używa do tego Facebooka, różnych komunikatorów. Badani przyznawali, że spędzają średnio godzinę dziennie na takie formy komunikacji z partnerem.

Gra pozorów młodych zakochanych?

Badanie przeprowadzono na ponad 200 heteroseksualnych studentach, którzy żyją w tym samym mieście co partner. Uczestnicy badania deklarowali używanie dziennie średnio 3 różnych sposobów komunikowania za pomocą nowych technologii jako uzupełnienie zwykłych kontaktów twarzą w twarz.

Istotne jest, że w badaniu brały udział jedynie młode osoby, przez co wyniki mogą być typowe zwłaszcza dla tej grupy osób i charakterystyki zawieranych przez nie związków. Formy komunikacji za pomocą nowych technologii bardziej niż bezpośredni kontakt mogą sprzyjać grze pozorów charakterystycznych dla początkowej fazy relacji, kiedy jeszcze nie pokazujemy siebie takimi, jakimi naprawdę jesteśmy i nie postrzegamy partnera realistycznie. (…)”


cały artykuł jest dostępny na portalu internetowym „Gazeta.pl”:

www.zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/7,105806,19588316,nowe-technologie-a-zwiazki-ndash-ktore-sposoby-komunikowania.html


 PSYCHOLOG W GDAŃSKUPSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA GDAŃSK

Portale internetowe: „Niska samoocena – nie podcinaj skrzydeł!”

Na portalu internetowym „Stress Free” ukazał się krótki artykuł – przewodnik dotyczący wychowywania dzieci i przekazu, jaki od swoich rodziców dostają najmłodsi:

Psychoterapia Psychodynamiczna Gdańsk„Znowu rozlałeś – niezdara! Co z Ciebie wyrośnie. Jesteś brudna jak świnia, że też inne dzieci potrafią być czyste. Daj to – nie potrafisz. Niczego nie umiesz zrobić dobrze. Tyle razy ci powtarzałem, jak można być tak głupim”. Komunikaty wysyłane do dziecka (często w sytuacjach stresowych) – sprawiają, że niska samoocena może stać się dużym problemem w jego dorosłym życiu. Nie podcinaj skrzydeł!

Wielu rodziców nie zdaje sobie nawet sprawy – jak duże znaczenie ma to, w jaki sposób formułują i przekazują komunikaty skierowane do dziecka i jak to będzie rzutować na jego przyszłość.

Kiedyś już chyba nawet pisałam o sytuacji, gdy na własne uszy miałam okazję się przekonać, jak bardzo dziecko uczy się „sposobu mówienia” od rodziców i go później naśladuje. Dziwiłam się, czemu dziecko mówi tak głośno, jakby krzyczało do kogoś w drugim pokoju…mimo że stało kilka kroków od swojego rozmówcy. Gdy posłuchałam jego rodzica – zrozumiałam. W ich domu praktykowało się komunikację krzykiem, która przez kogoś „obcego” mogła być odbierana jako mówienie z agresją. Jeśli w dorosłym życiu człowiek ten będzie „mówił krzykiem”, może być źle/opacznie odbierany/rozumiany przez otoczenie. I zupełnie nie rozumieć, dlaczego tak się dzieje…

Niska samoocena niczym kula u nogi

W przypadku zdań oceniających – przypinających do dziecka negatywne „łatki” problem polega na tym, że dziecko się nimi karmi; na tym buduje swoje poczucie wartości, ocenę samego siebie… Jeśli dzień po dniu, latami słyszy co jakiś czas – „Ty nic nie potrafisz.”, „To zbyt trudne dla Ciebie, zostaw” – zakodowuje to sobie i zabiera ze sobą w dorosłość. Nawet jeśli z pozoru, jako dorosły człowiek będzie sprawiał wrażenie pewnego siebie –  komunikat z dzieciństwa może go bombardować w sytuacjach stresujących, kryzysowych, hamować jego rozwój. Może również się tak stać, że dziecko założy, że skoro rodzic/bliskie mu osoby mają o nim takie, a nie inne zdanie, to rzeczywiście nie ma po co próbować dążyć do czegoś w życiu. Przecież i tak wiadomo, że „ja zawsze zawalam”, „nigdy nic nie zrobię dobrze”… W takiej sytuacji niska samoocena (poczucie wartości zagłodzone w dzieciństwie) będzie niczym ciągnąca się za człowiekiem ciężka kula u nogi. (…)”


całość jest dostępna tutaj:

www.stressfree.pl/niska-samoocena-nie-podcinaj-skrzydel


PSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA GDAŃSKPSYCHOLOG W GDAŃSKU

Portale internetowe: Apel ofiary przemocy do innych kobiet.

Poniżej znajduje się fragment poruszającego apelu ofiary przemocy do innych kobiet. Autorka opisuje cykl przemocy, powoli rozwijający się w jej rodzinie:

Psychoterapia Psychodynamiczna Gdańsk„Mam 37 lat, siedmioletniego syna, nigdy nie będę miała drugiego dziecka. Gdy byłam w drugiej ciąży, mąż pobił mnie tak, że trafiłam do szpitala. Z krwotokiem. To był 10 tydzień ciąży.

Wcześniej walił moją głową o metalowy blat w kuchni, kopał mnie przez kilkanaście minut, zakrwawioną ciągnął przez przedpokój.  Syn to widział. „Nie bij mamyyyy” krzyczał. „Won, bo tobie też wpi**dolę…” odpowiedział on. Nie krzyczał, nie gorączkował się. Syczał. Potem przepraszał, obiecał leczenie. „Mamo, wróćmy do taty” prosił syn. Nie wiedział o ciąży. O przemocy zapominał – to psychologiczny mechanizm wyparcia. Kochasz rodzica, więc twoja pamięć redukuje to, co złe. Szczególnie jeśli jesteś tak mały. Dziecko często też staje po stronie oprawcy – to instynkt samoobronny. „Nie możemy go tylko denerwować, on dlatego się złości” mówił mój syn.

Wtedy jeszcze nic nie wiedziałam o tym. Nie leczyłam się jeszcze. „Jestem winna” myślałam.

Zanim stwierdzisz, że jestem potworem, który nie potrafił obronić  dziecka, posłuchaj. Przemoc nigdy nie zaczyna się nagle. Jest jak złodziej – skrada się po cichu. Na początku jest tylko  troską, zazdrością, gwałtowną miłością.  Jeśli nie jesteś pewna siebie – zakochujesz się w mężczyznach „silnych”, „mocnych”,  Początki są romantyczne. Myślisz nawet: Nikt nigdy tak się mną nie opiekował. Idylla może trwać miesiącami.

Innym kobietom mówię: uważajcie, gdy coś zaczyna się zbyt spektakularnie, gdy ktoś traci dla was głowę, interesuje się wami nadmiernie, chce pochłonąć, wynosi na piedestał. Dopytuje o każdego znajomego, koleżankę. „Ale kto to?” „Jak długo go znasz”. Jest zazdrosny, do bólu czuły, duszący czasem. Jednocześnie bywa bardzo radykalny i ostry w mówieniu o innych. Tobie jednak wydaje się, że jesteś wyjątkowa – on dał ci tę pewność. Wybawiciel najdroższy.

On (nie umiem nawet wypowiedzieć jego imienia)  kiedyś – na moich oczach – pobił na imprezie chłopaka. Bo – jego zdaniem – odezwał się do mnie po chamsku.

Mieliśmy 25 lat. Wierzyłam, że spotkałam miłość życia.

Manipulacja – przemocy akt pierwszy

Czułość przerywana jest momentami, dniami fochów i milczenia. To dzieje się nagle, nie spodziewasz się – więc zaczynasz przepraszać. Dlaczego ukochany nie odbiera telefonu, zostawia cię na imprezie, w środku miasta. Źle się spojrzałaś? Źle coś powiedziałaś? Co mu się stało?

On pierwszy raz obraził się na koncercie we Wrocławiu. Bo poszłam sama do baru, bo z kimś rozmawiałam. „Co się stało?” „Nic”, „Ale co się stało? Nic. Idę do domu”. Wziął kurtkę z szatni, oddał numerek, choć mój płaszcz wciąż wisiał na wieszaku. Wybiegłam na dwór. Temperatura minus piętnaście. „Błagam, o co ci chodzi”. „O nic, wracaj na imprezę”. Wróciłam. Pieniądze na powrót do domu pożyczałam od znajomych.  Obraził się na dwa tygodnie: „Gdyby ci zależało, pojechałabyś za mną bez płaszcza” powiedział potem.

Innym kobietom mówię: jeśli żyjesz z kimś, kto zostawia cię bez ostrzeżenia, wychodzi, nie odzywa się, nie tłumaczy to, to już jest przemoc. Potem jest tylko gorzej. Jeśli będziesz zachowywała się „nie tak” porzuci cię bez słowa. Zawsze. (…)”


cały tekst jest do przeczytania na stronie internetowej:

www.ohme.pl/zwiazek/broncie-dzieci-i-siebie-interweniujcie-przemoc-to-nie-tylko-bicie-apel-ofiary-przemocy-do-innych-kobiet


TERAPIA W GDAŃSKUPSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA GDAŃSK

Portale internetowe: „Jest związek pomiędzy mediami społecznościowymi i zaburzeniami snu.”

Na portalu internetowym „Nauka w Polsce” pojawił się ciekawy tekst dotyczący badań psychologicznych nad związkiem zaburzeń snu i korzystaniem z mediów społecznościowych:

Psychoterapia Psychodynamiczna Gdańsk„Młodzi ludzie, którzy często wchodzą na strony mediów społecznościowych i długo tam przebywają, częściej też cierpią na zaburzenia snu – ustalili naukowcy z University of Pittsburgh School of Medicine.

„Korzystanie z mediów społecznościowych może naprawdę wpływać na sen” – podkreśla główna autorka badania, Jessica C. Levenson z Wydziału Psychiatrii University of Pittsburgh Schools of the Health Sciences. Dodaje, że zależność tę zaobserwowano u młodych ludzi, będących pierwszym pokoleniem, które niemal dosłownie dorastało na tych mediach.

W 2014 r. dr Levenson i jej zespół przebadali 1788 Amerykanów mających od 19 do 32 lat. Z pomocą kwestionariuszy ocenili skalę korzystania z mediów społecznościowych. Opracowali też system pomiaru, pozwalający ocenić zaburzenia snu.

W kwestionariuszach pytano o korzystanie z 11 najbardziej popularnych stron: Facebook, YouTube, Twitter, Google Plus, Instagram, Snapchat, Reddit, Tumblr, Pinterest, Vine i LinkedIn. Uczestnicy poświęcali im średnio 61 minut dziennie, zaś poszczególne strony odwiedzali przeciętnie 30 razy w tygodniu.

Naukowcy ustalili też, że niemal 30 proc. badanych osób ma problemy ze snem. U osób, które w ciągu tygodnia stosunkowo najczęściej sprawdzały strony mediów społecznościowych, prawdopodobieństwo zaburzeń snu było trzy razy większe, niż u osób zaglądających tam najrzadziej.

U badanych, którzy przesiadywali na tych stronach najdłużej (w skali jednego dnia), ryzyko zaburzeń snu było dwa razy większe, niż u osób spędzających tam najmniej czasu. (…)”


całość jest dostępna na stronie internetowej:

www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,408199,jest-zwiazek-pomiedzy-mediami-spolecznosciowymi-i-zaburzeniami-snu.html


PSYCHOLOG W GDAŃSKUPSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA GDAŃSK

Portale internetowe: „O wielkim znaczeniu czasu wolnego.”

Piękny tekst o ogromnej wadze, którą mają (niestety) niedoceniane w dzisiejszych czasach nuda, czas wolny i „nicnierobienie”. Polecam!

Psychoterapia Psychodynamiczna Gdańsk„Chcemy, by nasze dzieci dobrze się rozwijały, żeby nie umknął nam żaden okruch ich pięknego potencjału, by z sukcesem szły naprzód, pięły się coraz wyżej. Dbając o rozwój dzieci, staramy się zapewnić im do tego odpowiednie warunki i okazje. Wybieramy jak najlepszą szkołę, a na „po szkole” jak najbardziej inspirujące i rozwijające zajęcia dodatkowe. Dbamy o zajęcia sportowe, żeby dziecko rozwijało się fizycznie, o komputerowe czy robotyczne, bo informatyka to przyszłość, do tego plastyka, muzyka, może lepienie w glinie, dla rozwoju motoryki małej i mózgu. I jeszcze coś, co dziecko akurat interesuje – klub gier planszowych, czy może zajęcia młodych mistrzów eksperymentowania. W grafiku zajęć naszych dzieci jest, a przynajmniej powinna znaleźć się jeszcze jedna bardzo ważna pozycja: czas wolny.

Co to znaczy czas wolny?

Czas wolny to czas, z którym dziecko może zrobić co chce i którego nikt – nawet rodzice – nie wypełnia zewnętrzną, choćby najbardziej fascynującą treścią, to czas pozbawiony ustrukturyzowanej organizacji, tematyki i pożytecznego celu. W czasie wolnym puszczamy bańki mydlane nie dlatego, że to dobre ćwiczenie logopedyczne, lecz dlatego, że to jest fajne, jeździmy na rowerze, żeby poczuć wiatr we włosach, a nie ćwiczyć ścięgna Achillesa, huśtamy się na huśtawce dla przyjemności i zabawy, a nie z myślą o stymulowaniu rozwoju struktur mózgowych. Kiedy dziecko wypełnia swoje obowiązki lub uczestniczy w zorganizowanych zajęciach, gdzie realizujemy swoje pasje, jego czas zarządzany jest z zewnątrz. To znaczy jest ktoś, kto mówi, co dziecko ma robić, wyznacza zadania, stawia cele, wprowadza algorytmy zachowania. To prowokuje i stymuluje do rozwoju, kształtuje cenne umiejętności i cechy, rozbudza zainteresowania. Dla rozwoju dziecka czas wolny jest jednak równie istotny, jak zajęcia plastyczne, szachy, czy basen. Choć wydaje się czasem bez celu i pożytku, w rzeczywistości kształtuje i rozwija pewne umiejętności, cechy, zachowania i pełni bardzo istotną funkcję w życiu dziecka.

Odpoczynek

To oczywiste – wolny czas służy do odpoczynku. Czy dzieci go potrzebują, skoro i tak całymi dniami bawią się lub uczą? Otóż zabawa i nauka to praca dzieci. Tak jak dorosłe zawodowe obowiązki, tak te dziecięce aktywności wymagają wysiłku intelektualnego, fizycznego, emocjonalnego. Dzieci podejmując ten wysiłek uczą się i rozwijają, co jest ich głównym zadaniem w tym wieku. Po pracy jednak, nawet po takiej dziecięcej, każdy potrzebuje wytchnienia, odzipu od presji i wytężonej uwagi. Zwolnienia tempa i uwolnienia się od powinności, zobowiązań i spełniania oczekiwań. Porobienia czegoś wyłącznie dla przyjemności, ale też możliwości nicnierobienia. Dzieci potrzebują tego nie mniej niż dorośli. (…)”


cały artykuł jest dostępny tutaj:

www.juniorowo.pl/o-wielkim-znaczeniu-czasu-wolnego


TERAPIA W GDAŃSKUPSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA GDAŃSK