Wpisy na blogach: „Dlaczego nastolatki buntują się?”

Gabinet Psychoterapii GdańskNa blogu NISHKA.PL pojawił się bardzo ciekawy tekst na temat dojrzewania i separacji. Warto przeczytać!

Z 15-letnią córką mam dobrą relację: rozmawiamy, żartujemy, wiemy co u siebie słychać, lubimy swoje towarzystwo. Jednak równie często jej wzrok mówi: „Nie mogę na ciebie patrzeć. Odejdź, zagiń, przepadnij, mamo”. 

Iskrzące między nami napięcie nie przypomina tego, które pcha ku sobie zakochanych, lecz bardziej to, które odpycha od siebie pary z bardzo długim stażem.

Bywa, że kontestuje wszystko, co powiem i zrobię: dobór składników do potrawy (fatalna kompozycja), sposób śpiewania piosenki w samochodzie (najgorszy z możliwych), komentarz do wydarzeń na świecie (zupełnie nietrafiony), wybór wakacyjnego miejsca pobytu, styl zakupionej sukienki itd.

Gdy piszę ten tekst, właśnie wbiegła wściekła do pokoju, krzycząc:

– Jak mogłaś zjeść pół słoika Nutelii??!

– Wcale nie zjadłam pół słoika, to były dwie ostatnie łyżki – bronię się i daję Wam słowo, to były dwie łyżki, no może cztery… – Wczoraj  wieczorem robiłam dziewczynom (młodszej córce i jej koleżance) kanapki – dalej się bronię i nie wierzę własnym uszom. Dlaczego mam tłumaczyć się córce ze zjedzenia produktu, który kupiłam za własne pieniądze?

– Jak mogłaś to zrobić, mamo? Nie mogę na ciebie patrzeć! – krzyczy i znika za drzwiami DYNAMICZNIE zamkniętymi.

A teraz uwaga: w szafce stoi drugi, cały słoik tego czekoladowego kremu i córka o tym wie. Nie chodzi tu więc o to, że pozbawiłam ją przesłodkich kalorii, wtedy złość byłaby w pewnym sensie usprawiedliwiona. Tu chodzi o mnie. Tu chodzi o to, że drażnię ją i irytuję. Tym, że jestem.

Czasem, gdy siada obok mnie, mam wrażenie, że ma mi ochotę przyłożyć, bynajmniej nie porcji jedzenia. Jeżeli już to porcją. Przy obiedzie siedzimy sobie w miłej atmosferze, żartujemy, śmiejemy się, a już przy kolacji patrzy na mnie tak, że gdyby jej wzrok potrafił zabijać, to byłabym już martwa.

Żeby zacząć żyć swoim życiem, musimy najpierw oddzielić się od rodziców.

Jakiś czas temu spytałam o to znajomą psycholog i oto, co usłyszałam.

– 15-latka, która ma świetną relację z mamą opartą wyłącznie na miłości: TO byłoby dopiero podejrzane. Nie widzę nic niepokojącego w tym, co mówisz. To, że czuje do ciebie złość jest zupełnie normalne w tym wieku – wyjaśniła mi.

– Ale dlaczego tak się dzieje? – spytałam.

– Żeby łatwiej było się wam rozdzielić. Żeby córka mogła pójść własną drogą. Osoby, którym to się nie udało, które mają zbyt silny związek ze swoimi rodzicami, mają zwykle przez to wiele problemów w relacjach z innymi ludźmi i z samym sobą. Żeby zacząć żyć swoim życiem, musimy najpierw oddzielić się od rodziców.

– Nasza relacja bywa teraz taka trudna, żeby łatwo było jej się ode mnie oddzielić? – dalej pytałam, mimo że przecież przed chwilą to usłyszałam.

  Tak. Jej od ciebie, a tobie od niej. Bo przyznaj, ty też masz czasem dość córki, co?

– O tak :) Czasem żartujemy sobie z mężem i mówimy do niej: „Słuchaj, a może liceum nie tylko z internetem, ale i z internatem, he? Na przykład może jakieś… we Wrocławiu? (czyli najbardziej oddalonym od naszego miasta mieście).

– Otóż to. W sytuacji, gdybyście były wciąż tak blisko związane: bezwarunkowo uwielbiałybyście się, nieustannie czułybyście się w swoim towarzystwie doskonale, to rozstanie byłoby bardzo bolesne, a może nawet niewykonalne.

W momencie, gdy to zrozumiałam życie stało się prostsze.

Niechęć do rodzica pomaga dziecku odejść.

Rzeczywiście, gdyby moja relacja z nastolatką była porównywalna do tej jaką miałyśmy, gdy była młodsza, czyli relacji, w której dominował zachwyt, bezwarunkowa miłość, czułość, potrzeba bliskości (czyli porównując do relacji męsko-damskich: stan zakochania), to rozstanie sprawiłoby nam wiele bólu, jakby ktoś wyrżnął nam po kawałku serca.

Tymczasem teraz zaczynamy przypominać „ludzi, którym nie układa się w związku”. Drażnimy się nawzajem i irytujemy, jest nam zbyt ciasno, zaczyna nam brakować powietrza, czasem aż chce się powiedzieć: „Słuchaj, mam tego dość, koniec z nami!”

To, że coraz częściej tak trudno nam znieść swoje towarzystwo, sprawia że wkrótce będziemy mogły naturalnie i w miarę bezboleśnie odłączyć się od siebie. Moje dziecko będzie w stanie samo stanąć na własnych nogach. (…)”


cały artykuł jest dostępny na stronie internetowej blogu NISHKA.PL:

www.nishka.pl/dlaczego-nastolatki-buntuja-sie-pozwol-dziecku-odejsc-od-siebie-hen-daleko/


PSYCHOTERAPEUTA W GDAŃSKUGABINET PSYCHOTERAPII GDAŃSK

Wpisy na blogach: „Mam wszystko pod kontrolą!”

Interesujący tekst o potrzebie sprawowania kontroli napisała Ewa Borodo – Jaskólska, psychoterapeutka. Artykuł ukazał się na blogu „W relacji”:

Psychoterapia Psychodynamiczna Gdańsk„Potrzeba kontroli – staranne planowanie, dobre przygotowanie na różne sytuacje, dokładne sprawdzanie pracy swojej lub innych – czasem nam się przydaje, niekiedy jest wręcz niezbędna. Zbyt często jednak staje się naszym wrogiem, który tylko pozornie pomaga nam stawiać czoła napotykanym trudnościom. Gdy nasza kontrola okupiona jest ciągłym przeciążeniem, fizycznym zmęczeniem, kłopotami z dzieleniem się obowiązkami („Ja zrobię to najlepiej”), ciągłym analizowaniem i martwieniem się oraz nieumiejętnością bycia tu i teraz, potraktujmy to jak sygnał alarmowy.

Co kryje się pod potrzebą kontroli? Czasem wydaje nam się, że to odpowiedzialność, jednak często jest tam dużo lęku i braku poczucia bezpieczeństwa. Kontrolowanie, sprawdzanie, organizowanie ma być lekarstwem na lęki – obawy przed niepewnością, niespodziewanymi sytuacjami, dyskomfortem, cierpieniem. Może działać wręcz magicznie: „Jeśli się czymś pomartwię zawczasu, uchronię się przed tym”, „Jeśli coś potrafię przewidzieć, będę na to przygotowany psychicznie i lepiej sobie poradzę.”, „Jeśli spodziewam się, że zdarzy się coś złego, mniej mnie to zaboli.”. Ten talizman daje nam jednak tylko iluzję, że jesteśmy przygotowani na kryzys.

Przede wszystkim jednak to, co jest realną siłą w obliczu przykrych niespodzianek losu, to głębokie wewnętrzne przekonanie o własnej umiejętności poradzenia sobie z sytuacją, bez względu na to, co przyniesie los. Tak rozumiana wewnętrzna siła pochodzi z dobrej znajomości siebie, świadomości swoich emocji, sposobów reagowania, potrzeb oraz ograniczeń. Niezbędna jest też odwaga sięgania po pomoc. (…)”


cały artykuł jest dostępny na stronie internetowej:

www.blog.wrelacji.pl/2015/05/mam-wszystko-pod-kontrola-czyli-gdzie.html


PSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA GDAŃSKPSYCHOLOG W GDAŃSKU