Portale internetowe: „Dlaczego pozytywny obraz własnego ciała jest taki ważny?”

Poniżej artykuł dotyczący obrazu własnego ciała a zwłaszcza kształtowania się pozytywnego myślenia o sobie i swoim ciele u dzieci. Tekst ukazał się na portalu internetowym „Dzieci są ważne”:

Psychoterapeuta w Gdańsku„„Obraz własnego ciała” to umysłowa reprezentacja wyglądu, na którą składają się uczucia, myśli, oceny dotyczące postrzegania rozmiarów, funkcji i możliwości własnej cielesności. Wiąże się ona również z orientacją we własnym ciele i wiedzą na temat jego budowy czy fizjologii. Ta reprezentacja tworzy się już w pierwszych tygodniach życia dziecka. Niebagatelny wpływ na jej kształtowanie mają rodzice.

Dlaczego pozytywny obraz własnego ciała jest taki ważny?

Młodzi ludzie z pozytywnym obrazem własnego ciała czują się dobrze ze sobą i są bardziej pewni siebie. Nie liczą obsesyjnie kalorii, nie spoglądają z niepokojem na wagę. Negatywny wizerunek ciała mają zazwyczaj osoby niespokojne, izolujące się od otoczenia i te, które narażone są z jednej strony na większe ryzyko otyłości, z drugiej zaś – zaburzenia odżywiania.
Pozytywny obraz ciała najczęściej podlega modelowaniu i jest kształtowany w pierwszym miejscu przez samych rodziców, w dalszej perspektywie zaś – media i grupę rówieśniczą. O ile na dwa ostatnie punkty nie mamy dużego wpływu, o tyle w kwestii własnych przekonań o cielesności możemy zrobić całkiem sporo. Pierwszym krokiem jest zrozumieć, że coś takiego jak „obraz własnego ciała” w ogóle istnieje i że jest to zjawisko zupełnie niezależne od tego, jak faktycznie wyglądamy (możesz być otyły a więc nie pasować do promowanego społecznie wyglądu, a jednocześnie mieć pozytywny obraz ciała). Druga rzecz to przyjrzenie się temu, jakie kroki podejmujemy (świadomie bądź nie) ku temu, by nasze dzieci zdrowo i świadomie spoglądały na swoją cielesność.

Obraz ciała a rozwój dziecka

Pierwsze informacje o sobie dziecko czerpie z kontaktu z rodzicami. Kiedy otrzymuje od nich pozytywny przekaz i pełną akceptację, kiedy rodzice odpowiadają na jego potrzeby, u malucha kształtują się pozytywne uczucia, które stanowią podstawę prawidłowego wizerunku ciała. Niezwykle ważną rolę w tej kwestii odgrywa dotyk rodzica. Decydująca jest też odpowiednia stymulacja, polegająca na kołysaniu, masowaniu i głaskaniu ciała dziecka.
W następnym etapie, kiedy maluch zaczyna rozumieć mowę, istotne stają się komentarze dotyczące wyglądu dziecka, a także ich brak. Z jednej strony istnieją rodzice, którzy krytykują („zobacz jakim jesteś brudasem!”, „ładne dziewczynki nie wkładają rączek do buzi!”) , z drugiej – chwalą („jesteś najpiękniejsza na świecie”, „jesteś takim silnym, dużym chłopcem, do tego przystojniakiem!”), ale są też tacy, którzy ignorują ciało i wygląd dziecka, bądź nie zapewniają mu niezbędnego do rozwoju kontaktu fizycznego – nie przytulają, nie głaszczą, nie trzymają za rękę. Wszystkie te aspekty są równie ważne w kształtowaniu obrazu własnego ciała, który największą rolę zaczyna odgrywać w okresie dojrzewania. (…)”


cały artykuł można przeczytać tutaj:

www.dziecisawazne.pl/dlaczego-pozytywny-obraz-wlasnego-ciala-jest-taki-wazny


PSYCHOTERAPEUTA W GDAŃSKUPSYCHOLOG GDAŃSK

Portale internetowe: „Dlaczego warto śpiewać dzieciom?”

Na portalu internetowym „Dzieci są ważne” pojawił się artykuł o śpiewaniu niemowlakom. Opisane i zebrane w jedno miejsce zostały zalety śpiewania dzieciom:

Psychoterapia Psychodynamiczna w Gdańsku„Jak zazwyczaj reagujesz na płacz swojego niemowlaka? Według wszelkiego prawdopodobieństwa, robisz to, co matki i ojcowie różnych kultur robią od pokoleń. Próbujesz go nakarmić, kołysać i… śpiewać.

Maluch a rytm

Czy wiesz, że już jednodniowe dziecko jest w stanie rozróżniać rytmiczne wzory? W 2009 roku naukowcy z Węgier i Holandii na podstawie pomiaru fal mózgowych noworodków, badanych podczas słuchania rytmów stwierdzili, że dzieci są w stanie rozróżnić różnice między dźwiękami. Maluchy były w stanie odróżnić odtwarzany z taśmy śpiew osoby dorosłej przeznaczony dla dziecka, dla innego dorosłego i śpiew nieprzeznaczony dla słuchaczy. Wyniki badań sugerują, że styl śpiewu skierowanego do niemowląt i zdolność rozpoznawania jego właściwości mogą być wrodzone.

To nie jedyny związek między niemowlętami a muzyką. Istnieje coraz więcej dowodów, na to, że muzyka może odgrywać ważną rolę dla rozwoju małego dziecka. Niektórzy wysnuwają nawet hipotezę, że śpiewanie niemowlęciu jest pierwszą lekcją języka, z jaką maluch się styka i może zapobiec problemom językowym w późniejszym życiu.

Już dawno temu zauważono, że istnieje specjalny rodzaj komunikacji między rodzicami a niemowlętami, który polega na tym, że dorośli mówią do swoich dzieci z pewną specyficzną manierą, przypominającą coś w rodzaju pieśni. Zjawisko to występuje w różnych kulturach, a samo śpiewanie jest naturalnym sposobem komunikacji, który charakteryzuje się zróżnicowanym tempem i mocnym zabarwieniem emocjonalnym głosu. Na całym świecie rodzice śpiewają swoim dzieciom wysokim tonem i z dobitnym akcentowaniem rytmu. (…)”


całość jest dostępna tutaj:

www.dziecisawazne.pl/dlaczego-warto-spiewac-dzieciom


PSYCHOLOG GDAŃSKPSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA W GDAŃSKU

Wpisy na blogach: „Baby blues czy żałoba po utracie życia sprzed narodzin dziecka?”

Gabinet Psychoterapii GdańskNa portalu internetowym „Dzieci są Ważne” pojawił się wpis dotyczący depresji poporodowej. Warto przeczytać!

„Najbardziej burzliwy moment po urodzeniu pierwszego dziecka? Po kilku dniach spędzonych w szpitalu wracam do domu pełnego moich własnych rzeczy. Stoi to samo łóżko z pachnącą pościelą, półka z książkami, szafki kuchenne, wanna… wszystko znajome, a jednocześnie zupełnie obce, bo czuję, że już nigdy nic nie będzie tak samo, że coś zostało bezpowrotnie utracone, jakaś część mnie samej.

I myślę: oho, to jest ten baby blues… Wylewam morze łez i żadne słowa nie są w stanie mnie pocieszyć. Dodatkowo jestem z siebie niezadowolona, bo miałam cichą nadzieję, albo nawet byłam pewna, że te poporodowe damskie smuteczki mnie nie dotkną. Tak dobrze się przygotowałam do otwarcia na doświadczenie narodzin. Dojmujący smutek mija po kilkunastu godzinach mocnego snu, przerywanego głośnym płaczem domagającego się piersi niemowlęcia.

W swojej książce “Praca na całe życie. O początkach macierzyństwa” Rachel Cusk opisuje analogiczne uczucie wyobcowania od siebie samej i znajomej przestrzeni domu sprzed narodzin dziecka. To uniwersalne doświadczenie kobiety po wielkim wydarzeniu, jakim jest poród.

Przeobrażenie w matkę

Zwykliśmy koncentrować uwagę na jednym głównym aspekcie porodu – na pojawieniu się na świecie nowego człowieka. Przyglądamy się niewielkiemu, zjawiskowemu żywemu ciału. Niezgrabnie bierzemy w ramiona, wąchamy, przytulamy, całujemy, karmimy. Ubieramy, usypiamy, przykrywamy. Czekamy w niepokoju i ekscytacji, co wydarzy się dalej. Nie możemy oderwać wzroku od słodkiego snu. Kiedy się budzi, karmimy, nieporadnie przewijamy, ubieramy, przytulamy, próbujemy nawiązać kontakt. Karmimy, usypiamy. Niedługo potem konfrontujemy się z długim płaczem i wciąż niezaspokojonymi potrzebami. Podczas nieprzespanych pierwszych nocy jesteśmy postawione w sytuacji, w której musimy sobie jakoś same poradzić. Szybko uczymy się swojej drogi postępowania, która okazuje się dla naszej dwójki najskuteczniejsza i daje chwilowe wytchnienie jednej i drugiej stronie. Z dnia na dzień z kobiet w ciąży stajemy się matkami. Przeobrażenie w matkę to pożegnanie z niezależnością rozumianą jako brak podporządkowania. Codzienne życie zostaje podporządkowane potomkowi. Nasze myślenie i czucie również całkowicie się z nim związuje. (…)”


Oryginalnie tekst pochodzi z bloga: http://naturalparents.tumblr.com/

Cały tekst jest też do przeczytania tutaj: http://dziecisawazne.pl/baby-blues-czy-zaloba-po-utracie-zycia-sprzed-narodzin-dziecka/


GABINET PSYCHOTERAPII GDAŃSKPSYCHOTERAPIA W GDAŃSKU

Portale internetowe: „Co to jest ‚grzeczność’?”

Gabinet Psychoterapii GdańskNa portalu internetowym „Dzieci są ważne” pojawił się ciekawy artykuł dotyczący tak zwanego „bycia grzecznym”:

„Wyobraźmy sobie taką sytuację: Dziecko wybrało się z mamą na plac zabaw. Świetnie się bawi, tym bardziej, że znalazło kompana. Mama stara się mieć je na oku, zajmuje miejsce na ławce. Zjeżdżając ze zjeżdżalni dziecko wpadło do kałuży, której wcześniej nie zauważyło. Buty i skarpetki są całe w błocie.

Szybkim krokiem zbliża się mama, która mówi: “Tyle razy powtarzałam ci, żebyś był/a ostrożny/a. Zobacz, co zrobiłeś/aś. Jesteś niegrzeczny/a! Wracamy do domu!”. Z taką reakcją możemy się spotkać u dużej grupy rodziców, ale także babć i dziadków, nauczycieli oraz niań. Co to znaczy, że opiekunowie chcą, by dziecko “było grzeczne”?

Co to jest “grzeczność”?

To przede wszystkim popularna etykieta, którą nadają dzieciom opiekunowie. To pojęcie ogólnikowe, które raczej nie odnosi się do konkretnego zachowania. Używamy go zwykle w momencie, kiedy dziecko robi coś, na co nie wyraziliśmy zgody, co nam się nie podoba. Tymczasem dla dziecka jest to sformułowanie niezrozumiałe i abstrakcyjne, nawet jeśli sądzimy, że powinno wiedzieć, jakiego zachowania od niego oczekujemy w danej chwili.

Mówiąc do dziecka “jesteś (nie)grzeczny” automatycznie stawiamy siebie na pozycji dominującej, demonstrujemy swoją wyższość i władzę. Oceniamy jego zachowanie w sposób bardzo ogólny i wartościujący, nie mówiąc, co nas cieszy lub złości. Wysyłamy dziecku niejasny komunikat, a ono doświadcza oceny i braku jasności – nie wie, co w danym momencie zrobiło dobrze lub źle.

“Bądź grzeczny… bo zwykle nie jesteś”. Tak nasze słowa odbiera dziecko. Słysząc “bądź grzeczny” sądzi, że rodzic nie postrzega go jako dobrego człowieka. Inaczej nie powtarzałby z uporem maniaka tych słów.

Jak zwracać uwagę dziecku bez użycia słów “bądź (nie)grzeczny”?

Najlepiej jest dokładnie nazywać to, co zauważamy. Dać dziecku czytelną i krótką wskazówkę (instrukcję), co ma zrobić lub czego nie. Zapominamy, że to, co dla dorosłego jest oczywiste, nie jest takie dla dziecka. To niby proste, a jednak często sprawia nam trudność. Szybka ocena zachowania zawarta w słowach “grzeczny” i “niegrzeczny” to czasem najprostsze rozwiązanie, bo dobrze nam znane z własnego dzieciństwa. Sęk w tym, że jest ono nieskuteczne. Zamiast mówić: “jesteś dzisiaj niegrzeczny!”, powiedz:

  • “Kiedy będziesz u babci, chcę, żebyś pozbierał zabawki, gdy skończysz się bawić.”
  • “W sklepie możesz mi pomóc popchnąć wózek, iść obok albo mogę wozić cię w wózku”.
  • “Cieszę się, że wyszedłeś z piaskownicy, kiedy cię o to poprosiłam”.
  • “W kinie, by dobrze słyszeć, musimy być cicho i mówić szeptem. Żeby wszyscy dobrze widzieli, stawiamy nogi na podłodze, a nie ma fotelu w niższym rzędzie.” (…)”

cały tekst jest do przeczytania tutaj:

http://dziecisawazne.pl/co-to-jest-grzecznosc/


PSYCHOLOG W GDAŃSKUGABINET PSYCHOTERAPII GDAŃSK

Portale internetowe: „Jak wychować człowieka z poczuciem własnej wartości?”

Gabinet Psychoterapii GdańskNa portalu internetowym „Dzieci są ważne” pojawił się ciekawy tekst – poradnik dotyczący poczucia własnej wartości u dzieci. Autorką jest Ewelina Adamczyk. Warto przeczytać!

„Kiedy myślę o poczuciu wartości człowieka, wyobrażam sobie dom i jego fundament. Zdarza się, że budowniczy użyją zbyt słabych materiałów, bywa że miejsce na dom zostało niezbyt roztropnie wybrane i fundament jest stale podmywany przez wodę. Bywa i tak, że dom dostaje solidny fundament w bezpiecznym otoczeniu.

Zatem bez poczucia własnej wartości trudno wyobrazić sobie spełnione, udane, satysfakcjonujące życie człowieka – małego i dużego.

Agnieszka Stein tak mówi o poczuciu własnej wartości:

„Dobrze, że jestem na świecie. Mam tu swoje miejsce i jestem potrzebny. Mam własną drogę do przejścia, własną lekcję do nauczenia i własne zadanie do wykonania. Nie jestem ani lepszy, ani gorszy od innych i nie ma nikogo na świecie takiego samego, jak ja. Jestem niepowtarzalny. W tej chwili może niewiele wiem i umiem, ale cały czas się uczę i rozwijam. Robię to we własnym tempie i najlepiej jak potrafię.”

„Jestem w porządku i mam swoją wartość tylko dlatego, że istnieję”, dodaje Jesper Juul.

Zdolne to za mało

Takie postrzeganie dziecka rodzice przyjmują w pierwszych latach jego życia – jest ono darem, cudem, źródłem radości i miłości. Niestety zdarza się zbyt często, że z budowania poczucia własnej wartości rodzice, sami nie wiedząc kiedy, zaczynają inwestować w kształtowanie u dziecka wiary w siebie, w swoje możliwości, zdolności – a to nie to samo. Nie ma w tym nic niewłaściwego, ale wzmacnianie wiary w siebie nie spowoduje podniesienia poczucia własnej wartości, jeśli jest ono niskie. T, jak zdolne czuje się dziecko, nie podniesie jego samooceny.

Warto zadbać o to, by dziecko miało satysfakcję z faktu bycia sobą – „jestem ok, taki, jaki jestem”. By nie czerpało radości życia tylko z tego, co mu się udało, co osiągnęło – „lubię siebie, mimo, że nie potrafię pływać, nie udaje mi się zbudować wieży z klocków, boję się ciemności”.

Jak zatem wspierać poczucie wartości u dzieci?

1. Dostrzegać i akceptować takimi, jakimi są.

Bez ocen i etykietek – także tych pozytywnych – widzę, słyszę, jestem, gdy moje dziecko potrzebuje mojej uwagi np.:

„Mamo, patrz” – „Widzę cię” zamiast – „Super!, ależ jesteś zdolna”. Dostrzeganie istnienia dziecka zastępuje chwalenie osiąganych przez nie celów.

„Boję się”  – „ Jestem przy tobie. Boisz się, bo tego nie znasz….” zamiast „ Nie ma się co bać, przecież to nic takiego”.

Uznawanie uczuć dziecka zastępuje ich bagatelizowanie i podważanie.

2. Wyrażać miłość i czułość tak, by dziecko czuło się kochane.

Czasem wystarczy spojrzenie, uśmiech, pomachanie ręką w odpowiedzi na zaproszenie dziecka, by uczestniczyć w jego doświadczeniu zamiast: „ Uważaj, bo spadniesz i złamiesz nogę . Ciągłe zamartwienie się odwraca uwagę dziecka od nowych doświadczeń i skupia ją na uczuciach matki. Jednocześnie osłabia rozwój poczucia własnej wartości, gdyż dziecko otrzymuje komunikat ”nie może ci się to udać”. Można powiedzieć o swoich uczuciach: „Nie czuję się pewnie, gdy to widzę, boję się, że…chcesz mojej asekuracji?” (…)”


cały artykuł jest do przeczytania tutaj:

www.dziecisawazne.pl/jak-wychowac-czlowieka-z-poczuciem-wlasnej-wartosci/


PSYCHOTERAPIA W GDAŃSKUGABINET PSYCHOTERAPII GDAŃSK

Portale internetowe: „Nie wyręczaj swojego dziecka!”

Psycholog GdańskNa portalu „Dzieci są Ważne” ukazał się zwięzły tekst o ważnej kwestii wychowawczej- wyręczaniu dzieci. Artykuł napisała Agnieszka Ostapczuk:

„Zajmie mu to wieki. Zrobi sobie krzywdę. Pobrudzi się, nabałagani, zniszczy, zmarnuje. Jeszcze nie umie, jest za mały. Zaczniemy go uczyć, ale od jutra, dziś musimy już się zbierać do wyjścia/sprzątania/spania… To tylko niektóre z powodów, dla których wyręczamy nasze dzieci.

Rano zawiązujemy im buty, bo nie możemy spóźnić się na autobus. Zamiast prosić o pomoc w gotowaniu, puszczamy bajkę, bo obiad ma być gotowy za 30 minut, a nie za dwie godziny. Ścieranie jajek z sufitu i usuwanie buraczkowych śladów rąk z kanapy też nam się nie uśmiecha, a tak właśnie często kończy się włączanie dzieci do kuchennych spraw. Usuwamy wszelkie przeszkody na drodze raczkującego niemowlaka. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. (…)

Jeszcze inaczej sprawy się mają w rodzinach, gdzie rodzice chcą dla swoich dzieci życia niemalże usłanego różami. Od początku próbują przychylić im nieba i nie narażać na najmniejszy nawet wysiłek, oszczędzić wszelkich trudów. Robią wszystko, co w ich mocy, by ochronić je przed porażkami i niepowodzeniami. Ich dzieci często nie wiedzą, że coś mogłyby zrobić same: ułożyć zabawki na półce, nakryć do stołu, kupić sobie lody. Zdarza się i tak, że nieporadne dzieci wprost spod skrzydeł rodziców wpadają w ręce równie troskliwych i nadopiekuńczych wychowawców i opiekunów w przedszkolach czy szkołach. Podstawowych czynności, takich jak np. samodzielne ubieranie się, sprzątnięcie po śniadaniu czy smarowanie chleba masłem (nie mówiąc już o krojeniu – przecież utną sobie palce albo wykłują oko!) uczą się późno. Czasem dopiero wtedy, gdy spotkają w swoim życiu kogoś, kto zbuntuje się przeciw ich nieporadności. Tym kimś nierzadko okazuje się narzeczona lub współlokator na studiach!

Czym zatem grozi częste wyręczanie dziecka?

Po pierwsze – i najważniejsze – brakiem samodzielności. A dzieci niesamodzielne z wielu powodów mają w życiu trudniej. Są narażone na wyśmiewanie przez rówieśników, wymagają dodatkowej pomocy, o którą nie zawsze potrafią poprosić. Pierwsze tygodnie w przedszkolu dla tych dzieci, których rodzice nie zadbali wystarczająco o ich samodzielność, bywają bolesnym zderzeniem z rzeczywistością, w której wszystkiego muszą się nauczyć w przyspieszonym tempie. Zdarza się, że trzylatki nie potrafią same jeść, myć rąk czy ubierać butów – nabycie tych wszystkich umiejętności naraz czasem przekracza możliwości zestresowanego malucha i pobyt w placówce staje się dla dziecka traumą. (…)

Wyręczając, nie dajemy też okazji do poczucia dumy z siebie oraz do doświadczenia porażki. Dziecko, które czegoś „dokona” − w zależności od wieku może to być samodzielne ubranie czapki czy też wydzierganie jej na drutach − ma szansę poczuć satysfakcję, a także poznać cenę swego osiągnięcia, czyli włożony wysiłek, wreszcie pochwalić się nim. A jeśli się nie uda, dziecko może oswajać się z rzeczywistością, w której czasem odnosi się sukcesy, a czasem… nie. Ma okazję nauczyć się znosić porażki we wspierającym towarzystwie rodziców, którzy z niewielkiej odległości obserwują poczynania potomka i są gotowi interweniować, jeśli zaistnieje taka konieczność. Najgorsze, co dziecko może wynieść z domu, w którym było często wyręczane, to poczucie, że nic nie potrafi, że nie da sobie rady, a nawet – że jest do niczego, a każda decyzja, jaką podejmie, będzie zła. Istnieje ryzyko, że wykształci się u niego syndrom bezradności, który bardzo utrudnia podjęcie odpowiedzialności za swoje dorosłe życie.

Co zatem warto robić, aby mieć w domu pewnego siebie, samodzielnego człowieka, który chce działać? Pozwalać na eksperymenty, na odkrywanie, na marnowanie, na upadki. Dać sobie i dziecku więcej czasu, pozbyć się perfekcjonizmu, uzbroić w tolerancję dla wizji innej niż własna. A potem obserwować, jak wiele czystej radości naszemu dziecku przynosi samodzielność. (…)


cały artykuł można przeczytać na stronie internetowej:

www.dziecisawazne.pl/nie-wyreczaj-swojego-dziecka/


PSYCHOLOG GDAŃSKPSYCHOTERAPEUTA W GDAŃSKU