„Dziecko jest jak walizka – znajdziesz w niej tylko to, co wcześniej tam włożyłeś.”

Na stronie internetowej tygodnika „Wysokie Obcasy” pojawił się ciekawy tekst dotyczący dojrzewania młodzieży i wychowywania dzieci „od kołyski”. Warto przeczytać!

Gabinet Psychoterapii w Gdańsku„W procesie wychowania dziecka rodzice napotykają różne kryzysy rozwojowe. Pierwszy określany mianem buntu dwulatka jest trudny, bo niespodziewany. Rodzice bardzo często mają poczucie, że ktoś podmienił ich słodkiego bobaska na dziecko wrzeszczące, kłócące się i mówiące wciąż „nie”. Ostatnim kryzysem związanym z dzieciństwem jest z kolei okres dojrzewania. Te dwa okresy mają wspólny mianownik: oba powinny zakończyć się uzyskaniem przez dziecko autonomii. Jednak autonomii w dwóch odmiennych zakresach.

Erik Erikson określił okres dorastania jako kryzys tożsamości, którego nastolatek doświadcza na swojej drodze ku dorosłości. U młodego człowieka rodzi się pragnienie decydowania o sobie i podkreślenia swojej indywidualności, a także potrzeba niezależności.

Nastolatek w tym okresie manifestuje swoją oryginalność i indywidualność poprzez specyficzny, wyróżniający się ubiór, tatuaż czy nagłe przejście na dietę.

Negacja zasad narzucanych przez otoczenie jest w tym okresie naturalna i prawidłowa. Jej celem jest ukształtowanie własnej, spójnej tożsamości. Tego typu zachowania są oczywiście niezwykle trudne dla rodziców.

Powody problemów komunikacyjnych w tym okresie są najczęściej dwa. Pierwszy to fakt, że relacja rodzic – dziecko nigdy nie była dobra, a w czasie dojrzewania wszystkie błędy i niedociągnięcia się pogłębiają. Okres dojrzewania to nasze pierwsze „rozpakowywanie” przysłowiowej walizki.

Pracę nad jakością relacji z nastolatkiem zaczynamy w dniu narodzin naszego dziecka. Jeśli nie udało nam się stworzyć więzi opartej na szacunku, zaufaniu i dobrej komunikacji we wczesnym dzieciństwie, to nie uda nam się tego naprawić w okresie dorastania. Wtedy możemy już tylko minimalizować szkody. A jeśli nasze dziecko nam ufa, to dojrzewając, będzie chciało z nami rozmawiać.

Drugim wspomnianym powodem jest brak zrozumienia sytuacji, w jakiej znalazło się nasze dorastające dziecko. Jak Ty, Drogi Rodzicu, wspominasz ten okres w swoim życiu? Czy chciałbyś do niego wrócić? Na tak postawione pytanie opiekunowie zazwyczaj odpowiadają „nie”. (…)”


cały artykuł jest dostępny tutaj:

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,19473617,dziecko-jest-jak-walizka-znajdziesz-w-niej-tylko-to-co-wczesniej.html


GABINET PSYCHOTERAPII W GDAŃSKUPSYCHOTERAPEUTA GDAŃSK

Wywiady: ”Mamo, chciałbym cię zabić”.

Intrygująca rozmowa o agresji, wychowywaniu dzieci w dzisiejszych czasach, parentyfikacji i rodzicach „pozwalających swoim dzieciom na wszystko”:

Gabinet Psychoterapii w Gdańsku„Dlaczego dzieci zaczynają okazywać agresję względem rodziców? Jak kształtują się relacje we współczesnej rodzinie? Kiedy rodzice powinni poprosić o pomoc specjalistę? Rozmawiamy o tym z psychologiem Hubertem Czemierowskim:

Lukas i Elias to dziewięcioletni bliźniacy. Śliczni jak aniołki. Wspólnie z mamą, młodą kobietą po niedawno przebytej operacji plastycznej, spędzają lato w domu na wsi. Biegają po lesie, pływają w jeziorze, trochę się nudzą i zaczynają buntować się przeciw zasadom narzuconym w domu. Mama staje się poirytowana. Synowie stają się agresywni. A agresja ma tendencje do eskalacji.

Chłopcy fantazjują o wrzucaniu jej robaków do łóżka, a później ją do niego przywiązują. Zalepiają jej usta klejem, a potem rozcinają je nożyczkami do paznokci. Twarz matki wykrzywia grymas bólu. Na białą pościel ścieka krew, ale jej krzyków na odludziu nikt nie usłyszy.

Ten horror rozgrywa się w filmie „Widzę, widzę”. Severin Fiala i Veronika Franz przełamują w nim silne tabu: agresji, którą dzieci mogą wykazywać wobec własnych rodziców. I przemocy, którą może się to skończyć. Mocny obraz potraktowaliśmy jako punkt wyjścia do rozmowy o tym, co się dzieje, kiedy to dzieci próbują przejąć władzę nad dorosłymi.

Anna Bielak: „Spędziliśmy na tym planie najlepsze lato w życiu” – powiedzieli Lukas i Elias Schwarzowie. W filmie „Widzę, widzę” chłopcy zagrali braci, którzy torturują mamę. Przemoc bez konsekwencji jest źródłem przyjemności?

Hubert Czemierowski: Przemoc jest ekscytująca. Nie sądzę jednak, że ekscytuje zadawanie bólu. W grę wchodzi raczej posiadanie władzy nad drugą osobą. To ona jest podniecająca. Znajoma opowiadała mi, jak będąc jedenastoletnią dziewczynką, uczennicą z wzorowym zachowaniem i czerwonym paskiem na świadectwie, odkryła, jaką przyjemność sprawia dzierżenie władzy nad kimś od niej słabszym. Razem z przyjaciółką pojechały na obóz i okazało się, że dzielą pokój z koleżanką, która panicznie boi się opowieści o duchach. Wystarczyło kilka słów i koleżanka nie spała całą noc, trzęsąc się ze strachu i płacząc. Wspominała, że delektowały się poczuciem posiadania tak wielkiego wpływu na kogoś innego. W dobrych domach, w których się wychowały, nigdy się z czymś takim nie spotkały.

Jak kształtują się relacje władzy we współczesnych rodzinach?

– Układy są dziś bardziej partnerskie, niż były kiedykolwiek wcześniej. Pokolenia urodzone na przełomie lat 70. i 80. z uporem do tego dążyły. Ludzie, którzy dziś są po trzydziestce, byli jeszcze wychowywani w tradycyjny sposób – w rodzinach, w których władzę dzierżyli starsi. Wielu z nich nie chce powielać tego modelu. To zresztą naturalne, że każde kolejne pokolenie chce działać w kontrze do poprzedniego. Rodzice, którzy nie cieszyli się pełnią wolności jako młodzi ludzie, właśnie ją najbardziej chcą podarować swoim dzieciom. Ci, którzy żyli w szarej rzeczywistości, wydają pieniądze na zabawki, podróże i ciuchy. Tacy, którym w młodości powtarzano, że dzieci i ryby głosu nie mają, chcą rozmawiać z dziećmi i pozwolić im na podejmowanie decyzji. I generalnie nie ma w tym nic złego.

Ale każdy kij ma dwa końce.

– Bo czasem granica między dorosłym a dzieckiem za bardzo się zaciera. Współcześni rodzice często nie chcą wejść w rolę „dorosłych”. Szukają w dzieciach partnerów do wspólnej zabawy. Czasem, kiedy widzę na ulicy matkę i nastoletnią córkę, trudno mi powiedzieć, która jest która. Jedna się odmładza, druga się postarza. Pamiętam też jeden z pikników rodzinnych, w których uczestniczyłem. Przyszedł na niego ojciec z synem. Byli identyczni. Ubrani w takie same szorty i koszulki polo. Mieli takie same fryzury. Trzydziestoletni facet wyglądał i zachowywał się jak ośmiolatek – jakby był kumplem swojego syna. Zresztą ubrania dla dzieci kiedyś były zupełnie inne. Dziś są tylko zminiaturyzowanymi wersjami ubrań dla dorosłych. Za tą zmianą idą kolejne. (…)”


cały wywiad można przeczytać tutaj:

www.weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19607174,mamo-chcialbym-cie-zabic-czy-agresja-dzieci-wobec-rodzicow.html


PSYCHOTERAPEUTA GDAŃSKGABINET PSYCHOTERAPII W GDAŃSKU

Wywiady: „Chcemy mieć Boże Narodzenie jak z reklamy. To nierealne oczekiwania.”

Na portalu internetowym „Gazeta.pl” pojawił się wywiad z psychologiem i psychoterapeutą, Andrzejem Wiśniewskim. Redaktor Ewa Pągowska pyta o nasze oczekiwania wobec Świąt, relacje rodzinne oraz o to, jak uniknąć kłótni przy świątecznym stole:

Psychoterapia Psychodynamiczna w Gdańsku„Ewa Pągowska: – Dlaczego święta tak często nas rozczarowują?

Andrzej Wiśniewski: – Dlatego, że zwykle mamy w stosunku do nich ogromne, czasem nierealne, oczekiwania. Chcemy mieć Boże Narodzenie jak z bajki albo reklamy. Liczymy, że z jego nadejściem, bliscy nam ludzie przestaną się kłócić, wszystkie krzywdy zostaną wybaczone, nagle zrobi się miło i bezpiecznie. Tymczasem, chociaż magia świąt działa, to nie w takim stopniu jak nam się marzy. Niektórzy ludzie rzeczywiście przez te kilka dni zachowują się lepiej, niż na co dzień, ale nie możemy liczyć na ich diametralną metamorfozę. Naiwnym byłoby spodziewać się, że np. nasi rodzice, którzy całymi dniami się kłócą, w czasie świąt nie powiedzą sobie złego słowa.

Zamiast więc nastawiać się: „Na pewno będzie wspaniale!”, lepiej myśleć „Postaram się, by było fajnie, ale wiem, że może się nie udać.” Dobrze, by była w nas zgoda na to, że święta nie będą perfekcyjne, a my nie będziemy przeżywać wielkiej radości. Paradoksalnie, dopiero takie podejście może sprawić, że będziemy ze świąt naprawdę zadowoleni. A już na pewno bardziej je docenimy. Nawet to, że udało nam się uniknąć kłótni z teściową.

Niestety bywa tak, że już kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem dochodzi do kłótni np. o to, u kogo świeżo upieczeni rodzice mają spędzić święta.

– Nie ma wątpliwości, że powinni wybrać to, co wydaje im się najlepsze dla dziecka. Może to być spędzenie całych świąt u tych dziadków, którzy mieszkają bliżej, albo tych, którzy mają większe mieszkanie, albo w ogóle świętowanie tylko w trzyosobowym gronie. Obojętnie, jaka będzie ta decyzja, starsze pokolenie powinno ją uszanować. Jednak nawet, jeżeli dziadkowie się obrażą, to młodzi rodzice nie powinni czuć się winni. Jedyne, co mogą zrobić, to z dużym wyprzedzeniem poinformować rodzinę o swoich planach i krótko wyjaśnić swoją decyzję, by nikt nie doszukiwał się tajemniczych jej przyczyn.

A może najlepiej wyjechać na Boże Narodzenie za granicę? Oszczędzimy sobie nerwówki przedświątecznych przygotowań, wymówek i rodzinnych kłótni nad karpiem.

– Na pewno, jeśli raz na jakiś czas, zamiast spędzać Boże Narodzenie z rodzicami, pojedziemy w świat, wszystkim wyjdzie to na dobre. Zyskamy poczucie, że potrafimy oprzeć się społecznym naciskom i podejmować wybory w zgodzie ze sobą. Taki wyjazd pomoże nam też oddzielić się od rodziców, odciąć pępowinę. Oni zresztą też na tym skorzystają, bo będą musieli się sobą nawzajem zająć. Oczywiście, jeśli pochodzimy z bardzo spójnej rodziny, w której kultywuje się bycie razem, trzeba się liczyć z tym, że nasza decyzja zostanie potraktowana jak wielkie faux pas. Raz jednak warto się tak narazić. Sposobem na podkreślenie tego, że jesteśmy już dorośli i zaczynamy tworzyć własną rodzinną tradycję, może być też zaproszenie rodziców i teściów do siebie. (…)”


cały wywiad jest dostępny tutaj:

http://www.edziecko.pl/edziecko/1,80257,6030710,_Chcemy_miec_Boze_Narodzenie_jak

_z_reklamy___To_nierealne.html


TERAPIA GDAŃSKPSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA W GDAŃSKU