Portale internetowe: „Złość, smutek, rozczarowanie, odrzucenie. Jak pomóc dziecku uporać się z tymi emocjami?”

Poniżej fragment krótkiego artykułu – poradnika dotyczącego emocjonalności u dzieci. Tekst może w łatwy sposób podpowiedzieć, jak „obchodzić się” z wybuchami złości u najmłodszych i co one oznaczają:

Psychoterapia Gdańsk„Dzieci są spontaniczne. Ich reakcje na otaczający świat są szczere i odzwierciedlają to, co naprawdę czują. Wyrażają to mocniej, dosadniej i z dużo większą ekspresją niż dorośli. Swoich zachowań nie analizują, nie zastanawiają się nad tym, że może czegoś nie wypada. Obserwują i naśladują. Dopiero uczą się radzenia ze swoimi emocjami. Zanim to nastąpi upłynie dużo czasu, a my musimy im w tym pomóc.

Złość

Gdy coś nie układa się po myśli twojego dziecka, musisz mu odmówić, zabronić dla jego bezpieczeństwa, albo zabrać – wybuchy złości gwarantowane. Małe dzieci, które jeszcze nie potrafią się komunikować słownie, mogą nawet rzucać się na podłogę z płaczem. Co robić? Zachować spokój i być obok. Można też odciągnąć jego uwagę jakimś przedmiotem np. zabawką. U starszego dziecka, sprawa się komplikuje. Gdy ma gwałtowny wybuch złości, to najbardziej potrzebuje ciebie. Żeby go uspokoić okaż mu wsparcie, daj poczucie bezpieczeństwa. Pozostawiając go w odosobnieniu dajesz komunikat: Jestem przy tobie jak jesteś grzeczny i uśmiechnięty, a jak jesteś zły i rozgoryczony to zostań sam ze sobą.

Smutek

Powodem może być połamana kredka, pęknięty lizak lub bajka. U malutkiego dziecka-rozłąka z mamą, u przedszkolaka- kłopoty w relacjach z rówieśnikami. Co robić? Przede wszystkim nie bagatelizować. To nie ważne, że nic takiego się nie stało. To nasze zdanie. Dla naszego dziecka to koniec świata. Często oznacza to potok łez, silne przygnębienie. Jeśli nie potrafi czegoś zrobić- przytul, spytaj czy nie chce twojej pomocy. Możesz też powiedzieć, że tobie również nie wszystko od razu wychodzi, podaj jakiś przykład ze swojego życia, np. Jak uczyłaś się gotować. Pamiętaj, że dziecko na nas patrzy w pierwszej kolejności. Jeśli jesteś często smutna i stale się czymś zamartwiasz, nasz maluch może potraktować to jako normę.

Odrzucenie, rozczarowanie

Czy mnie lubią? To pytanie zadaje sobie niejeden przedszkolak. Dla wielu dzieci w tym wieku ważne jest, żeby być akceptowanym. Niestety często to rodzice podsuwają te wątpliwości. Nie pytajmy: Dlaczego dziś sam się bawiłeś? Ilu masz kolegów? Czy rozmawiasz ze wszystkimi dziećmi w grupie? Drążenie takimi pytaniami rodzi w dziecku wątpliwości czy jest lubiane. A jeśli przez jakąś część grupy faktycznie nie jest, zaczyna to traktować jako coś złego. Wtedy pojawić się może poczucie odrzucenia. A przecież doskonale wiesz, że niemożliwe jest ‚lubienie się’ ze wszystkimi.(…)”


cały tekst dostępny jest na stronie internetowej:

www.mamadu.pl/125405,zlosc-smutek-rozczarowanie-odrzucenie-jak-pomoc-dziecku-uporac-sie-z-tymi-emocjami


 PSYCHOTERAPIA GDAŃSKPSYCHOTERAPEUTA W GDAŃSKU

Prasa: „Pochwała smutku.”

Oto krótki artykuł – poradnik pokazujący, jak „obchodzić się” ze swoim smutkiem. Paradoksalnie, w tej krótkiej formie zawartych jest garść mądrości:

Gabinet Psychoterapii w GdańskuKiedy pojawia się smutek, nie przeganiaj go od razu. Nie zagłuszaj go muzyką, filmami, Internetem. Zrób mu trochę miejsca.

Skupianie się tylko na pozytywach nie zawsze jest dobrą strategią – uważa dr Erin Leyba, terapeutka pracująca z rodzicami i pomagająca im przeżywać zmiany związane z dorastaniem dzieci. Jest wiele dowodów na to, że zaprzeczanie i tłumienie smutku, ignorowanie go i zagłuszanie, nie wpływa na nas dobrze. Na przykład badania Jonathana Adlera i Hala Hershfielda pokazują, że zarówno odczuwanie radości jak i przeżywaniu smutku w procesie psychoterapii wiąże się z dobrostanem psychicznym. A więc nie tylko radość! 

Niektórzy żyją pod presją uważając, że należy ciągle być szczęśliwym. Nie mają czasu na smucenie się, w końcu tyle jest do roboty. Zapominają o tym, że przeżycie smutku to właśnie sposób, by się od niego uwolnić. 

Oto pięć wskazówek dla tych, którzy niekomfortowo czują się sam na sam ze swoimi trudnymi emocjami:

Znajdź ich miejsce.

Emocje mają tendencje do umiejscawiania się gdzieś w ciele człowieka. Kiedy skupisz się na sygnałach wysyłanych przez organizm, możesz poczuć ukłucie serca, ciężar na ramionach, ścisk w płucach, łzy kumulujące się gdzieś w okolicach oczu, mdłości w żołądku, drążące cię zmęczenie. Żeby tego doświadczyć, musisz na chwilę usiąść w ciszy i zamknąć oczy, skupić się na swoim ciele.

Wróć do korzeni.

Zastanów się kiedy zacząłeś czuć smutek. Czy to od piątkowego komentarza szefa w pracy? Czy od momentu, kiedy dziecko trafiło do szpitala? Jeśli uchwycisz taki moment, spróbuj wejść w to jeszcze głębiej, cofnij się pamięcią dalej. Czy dostrzegasz inne wydarzenia, przy okazji których czułeś się tak samo? Czy twój smutek może mieć źródło gdzie indziej?

Zaproś je.

Gdybyś zwolnienie lekarskie faktycznie przeznaczył na chorowanie, to prawdopodobnie spędziłbyś dzień w łóżku, oglądając mało wymagające programy, pijąc herbatę z miodem i siorbiąc rosół. Nie kończyłbyś projektów z pracy, robił porządków w szafie czy płacił rachunków. Jeśli więc dajesz sobie czas na smutek, minutę czy godzinę, co robisz? Zastanów się nad tym. (…)”


całość jest dostępna tutaj:

www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/10183/Pochwa%C5%82a-smutku


GABINET PSYCHOTERAPII W GDAŃSKUPSYCHOTERAPIA GDAŃSK

Animacje: „Pierwsza randka Riley”

Studio Pixar zaproponowało kontynuację losów młodziutkiej Riley, głównej bohaterki bajki „W głowie się nie mieści” („Inside Out”), która miała swoją premierę w Polsce 1 lipca 2015r. W tym momencie jeszcze nie wiadomo, czy ta krótka historia jest zapowiedzią kontynuacji filmowej. Z pewnością animacja ukaże się jako dodatek na płytach Blu-ray.

Psychoterapia Psychodynamiczna w Gdańsku„Pierwsza randka Riley” („Riley’s First Date”) – bo taki tytuł nosi rzeczona animacja – pokazuje nam dalszą historię rodziny Riley. Tym razem 12- letnia już dziewczynka wybiera się na pierwszą randkę i mamy możliwość zajrzenia do domu i głów wszystkich bohaterów tej sekwencji. Akcja filmu rozgrywa się przede wszystkim w mózgu dziewczynki, gdzie uczucia rządzą się swoimi prawami a umysłem nastoletniej Riley zarządza pięć elementarnych emocji: Radość, Smutek, Gniew, Strach i Odraza.

Psychoterapia Psychodynamiczna w Gdańsku

„W głowie się nie mieści” to film nie dość że poruszający, to jeszcze oparty na naukowych podstawach. Doskonale łączy inteligentny humor, dynamiczną akcję i szaloną wyobraźnię. Film przyniósł twórcom ogromne zyski, krytycy i publiczność byli zachwyceni. Po pokazie w Cannes dziennikarze zgotowali animacji owacje na stojąco. Okazuje się, że pomysł zobrazowania popularnej metafory o małych ludzikach sterujących ludzkim organizmem jest gwarancją sukcesu. Pomysły scenarzystów, podane w odpowiednio komiksowej formie, nie odstają od ustaleń współczesnej nauki i rozumienia funkcjonowania ludzkiej osobowości. Z pewnością też ogromny sukces produkcji i popularność wśród dorosłych widzów wpisuje się w kolejną uniwersalną prawdę rządzącą psychologią: każdy dorosły nosi w sobie pewien ślad dziecka.

Psychoterapia Psychodynamiczna w Gdańsku


więcej o filmie „W głowie się nie mieści” można przeczytać w tych miejscach:

Film: „W głowie się nie mieści.”

Portale internetowe: „Wrażliwa nauka. ‚W głowie się nie mieści’ oczami psychologa.”


TERAPIA GDAŃSKPSYCHOTERAPIA PSYCHODYNAMICZNA W GDAŃSKU

Portale internetowe: „Baby blues.”

Na stronie internetowej „Medycyny praktycznej” ukazał się zwięzły artykuł na temat depresji poporodowej. Autorka Agnieszka Pietkiewicz trafnie rozróżnia naturalny stan tzw. „baby blues” w okresie połogu od pierwszych symptomów depresji poporodowej:

Gabinet Psychoterapii Gdańsk„Rodzi się dziecko, wymarzone, wyczekane. Matka tuli je, całuje, ogląda ze wszystkich stron. Wspólnie z ojcem odkrywa, że oto urodziło się najpiękniejsze stworzenie na świecie. Dolegliwości ciążowe odeszły w niepamięć, ból porodowy zniknął jak ręką odjął.

Zewsząd płyną gratulacje, najbliższa rodzina z zachwytem odkrywa w maluszku podobieństwo do poszczególnych członków rodziny. Matka myśli, że zalewająca ją radość będzie towarzyszyć jej przez najbliższe dni i tygodnie, że doda sił, napełni spokojem.

Mija kilka dni, parę nieprzespanych nocy i pojawiają się obawy i niepewność. Drobne trudności w opiece nad maluszkiem wyprowadzają z równowagi, kłopoty z karmieniem piersią stają się źródłem rozpaczy. Konieczność zostania dzień dłużej w szpitalu z powodu nieprzybierania dziecka na wadze wywołuje atak płaczu. Matka nie rozumie, co się z nią dzieje, bo przecież zwykle jest opanowana. Ma wrażenie, że jej reakcje są nieracjonalne, czuje się zawstydzona. Niezdolność kontrolowania własnych reakcji powoduje zakłopotanie i wzmacnia niepokój. (…)

Skutki baby blues są dokuczliwe, choć pewnie pociesza fakt, że z mniejszym lub większym nasileniem dotyka on nawet 85% kobiet. Ważny jest kontakt z osobami, które ze zrozumieniem przyjmą Twój płacz, nie zbagatelizują sytuacji, pozwolą na wyrażanie różnych uczuć. W tym czasie będziesz potrzebować więcej praktycznej pomocy w opiece nad dzieckiem, w przygotowaniu posiłków, w pracach domowych itd. Czasem pomaga tak banalna sprawa, jak kilka godzin nieprzerwanego snu.

Większość matek jest w stanie samodzielnie uporać się z dolegliwościami, m.in. dzięki odpowiedniej pomocy ze strony bliskich. Jednak jeśli objawy wydają się szczególnie dokuczliwe lub trwają dłużej niż 3 tygodnie, niezbędna może się okazać pomoc psychologa.”


cały artykuł jest dostępny tutaj:

www.pediatria.mp.pl/karmienie-piersia/91085,baby-blues


PSYCHOTERAPEUTA W GDAŃSKUGABINET PSYCHOTERAPII GDAŃSK

Portale internetowe: „Wrażliwa nauka. ‚W głowie się nie mieści’ oczami psychologa.”

Na portalu internetowym „Kultura Liberalna” pojawiła się recenzja filmu „W głowie się nie mieści”. Autorem jest psychoterapeuta, Bartosz Szymczyk:

„Twórcy „W głowie się nie mieści” stworzyli baśniową, ale jednocześnie zaskakująco prawdziwą z punktu widzenia nauki metaforę umysłu i procesów w nim zachodzących. Najważniejszą zaś lekcją – zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych – płynącą z filmu jest to, że smutek nie musi być złą emocją.

Gabinet Psychoterapii GdańskFilmy animowane już od dawna nie są przeznaczone wyłącznie dla dzieci. „W głowie się nie mieści” nie jest jednak animacją, w której dla młodych widzów zarezerwowana jest warstwa porywającej akcji, dla rodziców zaś przewidziano jedynie mrugnięcia okiem, smaczki nawiązujące do dorosłego świata. Studio Pixar zaprasza bowiem zarówno dzieci, jak i dorosłych do fantastycznego świata naszego umysłu i pokazuje wzajemny wpływ tego, co dzieje się w naszym życiu, i tego, co dzieje się w naszym wnętrzu. Choć mamy tu fabułę czytelną dla dzieci w wieku szkolnym – bohaterowie mają misję ratunkową i wypełniając ją, przemierzają fascynujące krainy – oraz zabawne cytaty dla rodziców – jak choćby plakaty filmowe z Wytwórni Snów – to sam pomysł opowiedzenia animacją o tym, co kieruje naszym życiem, ma szansę przykuwać uwagę obu tych grup. Tak młodsi, jak i starsi widzowie będą zaskoczeni tym, jak wielki wpływ mają na nas emocje. A z filmu „W głowie się nie mieści”, szczególnie z punktu widzenia psychologa, dowiedzieć się można o nich bardzo wiele.

Umysł animowany

Radość, smutek, złość, strach i odraza to pięć z sześciu emocji podstawowych (brakuje w tym składzie zaskoczenia) wyróżnionych przez Paula Ekmana, wybitnego psychologa, który był jednym z konsultantów naukowych filmu. Badając różne kultury na całym świecie, stwierdził on, że to właśnie te emocje są uniwersalne, a ludzie nie różnią się zbytnio pod względem sposobu ich ekspresji. Radość, Smutek, Gniew, Strach i Odraza to także bohaterowie filmu, osadzeni w mózgu i umyśle jedenastolatki Riley. Przeprowadzka wraz z rodzicami z ukochanej Minnesoty, gdzie zostawić musi drużynę hokejową i przyjaciół, do odmiennego pod każdym względem i mało przyjaznego San Francisco to dla dziewczynki doświadczenie nowego trudu emocjonalnego związanego z tak dużą zmianą.

Film koncepcyjnie może się kojarzyć z francuską serią „Było sobie życie”, w której neurony, krwinki czy bakterie obdarzone zostały ludzką twarzą i głosem, by wyjaśnić funkcjonowanie całego organizmu. Tutaj jednak twórcy koncentrują się wyłącznie na oddaniu złożoności umysłu: roli relacji społecznych i wspomnień, pamięci krótko- i długotrwałej, wyobraźni i nieświadomości, a przede wszystkim znaczenia emocji, które potrafią zabarwiać nasze wspomnienia i kierować naszymi przeżyciami. Nie jest to zadanie łatwe, szczególnie gdy uświadomimy sobie stopień skomplikowania naszego mózgu. O ile niektóre procesy poznawcze, jak zapamiętywanie i przypominanie, łatwo sportretować metaforą czytelną nawet dla dzieci, o tyle niektóre procesy psychiczne mogą wymagać komentarza rodziców (sny produkowane niczym filmy w Wytwórni Snów czy lęki zamknięte w Nieświadomości), a inne nawet dla rodziców mogą być dość hermetyczne (np. jazzowo-plastyczne oddanie skomplikowanych procesów dekompozycji w Krainie Pojęć Abstrakcyjnych, z której ujęciem i neuronaukowcy mogą mieć interpretacyjny kłopot). Twórcy filmu przyglądają się zresztą umysłowi specyficznemu: umysłowi dziecka, które poprzez kryzys wywołany zmianą i stratą dorasta, tracąc coś z dziecięcości, ale zyskując coś z dorosłości. Czego więc możemy się nauczyć, przyglądając się temu, co dzieje się w głowie Riley? (…)”


cały artykuł jest do przeczytania tutaj:

http://kulturaliberalna.pl/2015/08/11/w-glowie-sie-nie-miesci-szymczyk-recenzja/


GABINET PSYCHOTERAPII GDAŃSKPSYCHOLOG W GDAŃSKU

Portale internetowe: „Spacer lekiem na depresję?”

Gabinet Psychoterapii w GdańskuNa portalu „Dzielnica Rodzica” pojawił się krótki tekst na temat zbawiennego wpływu kontaktu z naturą na samopoczucie. Autorem jest Sylwia Słota-Kordek:

„Czujesz smutek i przygnębienie? Zamiast zamykać się w czterech ścianach, idź na spacer. Jak wynika z najnowszych badań, istnieją wymierne dowody na to, iż kontakt z naturą może obniżyć ryzyko wystąpienia depresji.

W badaniu tym, dwie grupy ochotników spacerowały przez 90 minut – jedna po terenie porośniętym trawą, pojedynczymi drzewkami oliwnymi i krzewami, a druga wzdłuż czteropasmowej drogi o dużym natężeniu ruchu. Przed i po spacerze, naukowcy zmierzyli uczestnikom szybkość pracy serca i rytm oddychania, wykonali obrazowe badanie mózgu, a uczestnicy wypełnili ankiety.

Wyniki, opublikowane w czasopiśmie naukowym „Proceedings of the National Academy of Science”, wykazały, że u osób, które spacerowały po terenie przyrodniczym nastąpił spadek aktywności części mózgu odpowiadającej za depresję. Zauważono niewielkie różnice w kondycji fizjologicznej, ale wyraźne zmiany w mózgu. Aktywność neuronalna w polu Brodmanna 25 – obszarze mózgu aktywnym podczas rozmyślań i powtarzających się myśli skoncentrowanych na negatywnych emocjach (tzw. ruminacje) – malała u ochotników spacerujących na łonie przyrody w porównaniu do tych spacerujących w środowisku miejskim. „Te wyniki sugerują, że bliskość przyrody może być istotna dla zdrowia psychicznego w naszym szybko urbanizującym się świecie”, mówi współautor badań, Gretchen Daily. „Wyniki tych badań są ważne, bo są zgodne ze związkiem przyczynowym między postępującą urbanizacją a zwiększoną liczbą zachorowań na choroby psychiczne (choć jeszcze go nie udowadniają)”, dodaje kolejny współautor badań, profesor psychologii w Stanford, James Gross.

Korzystajmy więc z zasobów przyrody najczęściej jak się da – nie tylko dla przyjemności, ale przede wszystkim dla zdrowia.”


cały tekst jest dostępny na stronie internetowej portalu „DzielnicaRodzica.pl”:

www.dzielnicarodzica.pl/42538/40/artykuly/mama_i_tata/aktywna_mama/Spacer_lekiem_na_depresje_?cid=9063256


PSYCHOLOG GDAŃSKGABINET PSYCHOTERAPII W GDAŃSKU

Wywiady: „Olaf Lubaszenko: Przez pięć lat myślałem, że po prostu jest mi smutno.”

Psychoterapeuta GdańskNa łamach „Gazety.pl” z Olafem Lubaszenko rozmawiała Hanna Rydlewska:

„Zbudowany ze sprzeczności. Pełen obaw, a zarazem gotowy do podejmowania odważnych decyzji. Ma ogromny talent aktorski, ale jest introwertykiem, publiczne występy wiele go kosztują. Poczucie humoru miesza się u niego z melancholią, doprawioną autokrytycyzmem. – Mnie praktycznie się nie zdarza myśleć o sobie bezkrytycznie – mówi Olaf Lubaszenko. Przy okazji premiery książki „Chłopaki niech płaczą” pytamy go, czy lubi siebie. I jaki ma problem.

„(…) Moje cierpienie doszło do takiego natężenia, że wydawało się zupełnie nieprawdopodobne, żeby sama tylko rozmowa z innym śmiertelnikiem, choćby nawet najwybitniejszym specjalistą, ekspertem w dziedzinie zaburzeń afektywnych (nastroju), mogła w jakikolwiek sposób mi ulżyć” – napisał William Styron w swoim eseju o depresji „Ciemność widoma”.  To trochę o tym?

– Pewnie, że tak. To jest dziwna dolegliwość czy choroba. Rzeczywiście towarzyszy jej duże cierpienie, ale będąc z boku, trudno dostrzec jej przyczyny. Dla obserwatorów, nawet tych wnikliwych, nie ma sensu. To wygląda jak użalanie się nad sobą.

Weź się w garść, chłopie?

– Tak mówią, ale ja też ich rozumiem. To jest choroba duszy, a choroba duszy zawsze jest naszą sprawą. Każdy choruje inaczej. Na szczęście nie dotyka to wszystkich, jednak coraz więcej z nas ma problemy tej natury. To jest cena za to, jak wygląda współczesny świat, ile od nas wymaga.

Współczesność nie sprzyja szczęściu?

– To jest kolejny paradoks: nie sprzyja szczęściu, ale też daje praktycznie nieograniczone możliwości zaspokajania na chwilę potrzeby szczęścia. Tylko na chwilę. Wszystko jest tak szalenie dostępne, że właściwie nieosiągalne.

Czy problemy psychiczne są wciąż tematem tabu? Trudno w naszym kraju powiedzieć publicznie, że cierpi się na depresję?

– To jest chyba kwestia oswojenia tematu. Jeśli coś nowego pojawia się w naszej przestrzeni publicznej, to na początku budzi kolosalną nieufność. Może i agresję, lęk. A potem stopniowo uciera się jakieś zrozumienie w tej kwestii, społeczna świadomość.

Przeszliśmy naprawdę długą drogę. Proszę spojrzeć, jak mniejszości seksualne były postrzegane w naszym kraju dziesięć lat temu, a jak są dziś. To jest proces, który trwa. W sprawie dolegliwości natury psychicznej jesteśmy natomiast na początku tej drogi. Jeszcze parę lat musi minąć, żeby coś się ruszyło.

Ważna jest też edukacja. To, żeby ludzie wiedzieli, że to choroba, że mogą i powinni zgłosić się po pomoc.

– To był chyba najciekawszy moment, jak dzisiaj na to patrzę. Najbardziej zdumiewa mnie, że nie myślałem, że to jest choroba, że mam depresję, tylko przez pięć lat uważałem, że jest mi smutno. Że być może świat stracił dla mnie blask, że mam taki okres w życiu.

Zakładam, że jest parę milionów, a przynajmniej paręset tysięcy ludzi w Polsce, którzy nie wiedzą, co im jest. Którzy myślą, że nawalają, że zawodzą, że są beznadziejni. A to można leczyć. Do tego potrzebna jest diagnoza, psychoterapia, czasem farmakologia. Bo w gruncie rzeczy chodzi o chemię w naszym mózgu. Pytanie tylko, skąd taka konkretna chemia. I tu dochodzimy do sedna.

To ja zapytam jeszcze raz: jaki jest pana problem?

– Nie potrafię tego zweryfikować, zdiagnozować z jakąś zabójczą pewnością, ale w moim przypadku to jest po prostu za szybkie tempo. I za małe przygotowanie, które polega przecież na wytworzeniu mechanizmów obronnych – systemu reagowania na bodźce, na sytuacje krytyczne. A ja nie byłem na nic przygotowany. Zostałem rzucony na głęboką wodę. Odpowiedzialność bywała duża. Myślę, że to jest odpowiedź.

Do tego doszły konkretne predyspozycje. Wrażliwość, słabość. Ale jestem w zupełnie innym miejscu niż 10 lat temu. I, prawdę mówiąc, nie patrzę na siebie z tamtych lat jak na kogoś bardzo mi bliskiego. Potrafię dość chłodno analizować samego siebie. I niewiele mam wspólnego z tamtym gościem. (…)”


cały artykuł do przeczytania na stronie internetowej portalu „Gazeta.pl”:

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,18284901,Olaf_Lubaszenko__Przez_piec_lat_myslalem__ze_po_prostu.html


PSYCHOLOG W GDAŃSKUPSYCHOTERAPEUTA GDAŃSK

Film: „W głowie się nie mieści.”

Psychoterapeuta Gdańsk1 lipca 2015 roku ma w Polsce premiera bajki pod tytułem: „W głowie się nie mieści”. Jest to historia nastolatki Riley, której życiem kieruje 5 emocji: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Gdy będzie musiała przeprowadzić się z ojcem do San Francisco, górę nad Radością wezmą inne emocje… Akcja filmu rozgrywa się przede wszystkim w mózgu dziewczynki, na pomysł zobrazowania popularnej metafory o małych ludzikach sterujących naszym zachowaniem wpadło studio Pixar. Zapowiada się ciekawie!

„Koncept jest wybitnie prosty – umysłem bohaterki, nastoletniej Riley, zarządza pięć elementarnych emocji: Radość, Smutek, Gniew, Strach i Odraza. Radość to niepoprawna optymistka o ciele wróżki w pstrokatej sukience. Smutek przybiera kształt apatycznej, trupioniebieskiej okularnicy. Gniew łączy Hellboya ze SpongeBobem, Strach to wychudzony pracownik dużej korporacji, a Odraza ma zieloną skórę i punkowy fryz. Emocje sterują reakcjami Riley za pomocą elektronicznej konsoli, zapisują wspomnienia dziewczynki w specjalnych szklanych kulach i często nie mogą dojść ze sobą do porozumienia, chociaż to Radość wydaje się mieć decydujący głos – przynajmniej do czasu. Kiedy Riley, zwykle pogodnie usposobiona, przeprowadza się z rodzicami do innego miasta, zaczynają się prawdziwe kłopoty: nastolatka ma problem z adaptacją do nowego środowiska. Żeby tego było mało, w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności Radość i Smutek wydostają się na zewnątrz centrum dowodzenia emocjami i muszą rozpocząć wędrówkę po nieznanych zakątkach umysłu nastolatki. Czasu mają niewiele, bo ich nieobecność grozi rozpadem kształtującej się osobowości.”

fragment opisu filmu zaczerpnięty z portalu Filmweb.pl

Psychoterapeuta GdańskPsychoterapeuta Gdańsk

Psychoterapeuta GdańskPsychoterapeuta Gdańsk




 


PSYCHOLOG W GDAŃSKUPSYCHOTERAPEUTA GDAŃSK

Portale internetowe: „Żałoba po bliskich: 4 fazy rozpaczy.”

Psycholog GdańskEwa Anna Baryłkiewicz napisała o żałobie, artykuł ukazał się w miesięczniku „Zdrowie”:

„Śmierć zawsze jest tragedią. Nie jesteśmy w stanie przygotować się na nią. Nie wiemy, jak ukoić ból ani jak pomóc współcierpiącym z nami. Jak pogodzić się ze stratą? Żałoba potrzebuje czasu, ma fazy, które trzeba przejść, by wrócić do normalnego życia.

Kiedy człowiek umiera, kończą się jego cierpienia. Ci, których osieroca, pogrążają się w rozpaczy. Opłakując stratę bliskiej osoby muszą stawić czoła niezwykle silnym emocjom i trudnym decyzjom związanym np. z organizacją pogrzebu. Wszystko dzieje się szybko, w ogromnym napięciu, a przecież wtedy wiele spraw ich najzwyczajniej przerasta…

(…)

Jak przetrwać trudny czas?

Żałoba to „duchowa rana”. Goi się długo i pozostawia blizny. Każdy z nas przeżywa odejście bliskiej mu osoby na swój własny, indywidualny sposób. To, jak przebiega żałoba, kiedy (i czy w ogóle) minie, zależy przecież od różnych czynników – od tego, kim był dla nas zmarły i jak wielkie spustoszenie w naszym życiu uczyniło jego odejście. Nie bez znaczenia jest nasz wiek i wiek osoby, którą utraciliśmy. Ważne jest także to, czy byliśmy przygotowani na rozstanie i jak do kwestii śmierci podchodził ktoś, kto odszedł.

Ale istnieje pewna uniwersalna dla każdego człowieka droga przeżywania smutku w ciągu pierwszego roku po odejściu kogoś bliskiego. Jeżeli poznasz jej etapy, łatwiej zrozumiesz, co się z tobą dzieje (albo działo) oraz w jaki sposób możesz pomóc sobie samej i swoim bliskim przejść przez ten trudny okres. Pamiętaj jednak, że nie każdy musi przechodzić przez kolejne fazy żałoby – podobnie jak one nie muszą wcale wyglądać w każdym przypadku tak samo. Niektórzy ludzie popadają w milczenie i bezruch, inni płaczą albo histeryzują. Jedni szukają wsparcia, drudzy – kryjówki.

FAZA 1

Szok i otępienie

Ten etap następuje przeważnie tuż po śmierci bliskiej osoby. Może mu towarzyszyć wstrząs psychiczny, szok, który objawia się np. zaprzeczaniem temu, co się stało. Czasem człowiek nie chce w ogóle dopuścić do świadomości tragicznej prawdy – tego typu reakcje pojawiają się najczęściej wtedy, gdy śmierć była nagła i niespodziewana. Wstrząs może być łagodniejszy (ale wcale nie musi!), jeżeli śmierć poprzedzała długa, nieuleczalna choroba.

FAZA 2

Tęsknota i żal

Osoba pogrążona w żałobie tęskni za zmarłym: płacze, szuka go, wspomina, czasem wydaje się jej nawet, że go spotyka. Jednocześnie odczuwa gniew na siebie i los, a także poczucie winy, że nie mogła zrobić niczego, by uratować bliską jej osobę. Ta faza wiąże się często z najintensywniejszym smutkiem.
W tym czasie mogą też powracać przykre wspomnienia o wcześniejszych bolesnych rozstaniach. Człowiek opłakujący stratę cierpi bowiem najbardziej nie tuż po śmierci bliskiej osoby, a później – kiedy przestają go już absorbować sprawy „przyziemne” (związane np. z pogrzebem). Kiedy w końcu zostaje sam…

FAZA 3

Dezorganizacja i rozpacz

Człowiek pogrążony w żałobie nie potrafi powrócić do normalnego życia. Dręczy go uczucie beznadziejności, bezradności, osamotnienia, lęku i smutku. Izoluje się od ludzi, w niczym nie widzi sensu. Żałoba pozbawia go poczucia bezpieczeństwa, tożsamości i celowości, ponieważ została zerwana bliska więź uczuciowa i zaburzone poczucie zależności od tej drugiej osoby. Pojawia się wtedy w człowieku irracjonalna nadzieja na ujrzenie zmarłej osoby, usłyszenie wiadomości, że to była fatalna pomyłka. Faza 2. i 3. przez jakiś czas przenikają się.

FAZA 4

Reorganizacja

Na tym etapie ludzie zwykle akceptują stratę i powoli powracają do równowagi. Ból jest już mniej dotkliwy, więc poczucie straty staje się możliwe do zniesienia. Nawet jeśli czas nie wydaje się nam w tej sytuacji najlepszym lekarzem, to przecież płynie, a życie stawia przed nami coraz to nowe zadania. Przeszłość oddala się – i chociaż nigdy nie zostanie wyparta z pamięci, to człowiek, który przeżył śmierć bliskiej osoby, na nowo układa sobie życie, już bez niej.”


cały artykuł do przeczytania na stronie internetowej miesięcznika „Zdrowie”:

www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/Zaloba-po-bliskich-4-fazy-rozpaczy_37327.html


PSYCHOLOG GDAŃSKPSYCHOTERAPIA GDAŃSKTERAPEUTA GDAŃSK